Przejdź do głównej zawartości

Jak Granat walczył o marzenia w Ostródzie? Pamiętny baraż nad mazurskimi jeziorami i niespełnione marzenia skarżyskiej piłki

14 czerwca 2014 roku. W Brazylii w najlepsze trwa piłkarski mundial, tymczasem wielkie emocje są także w lokalnej piłce nożnej. Granat Skarżysko-Kamienna, świeżo upieczony mistrz ówczesnej trzeciej ligi małopolsko-świętokrzyskiej udaje się na rewanżowy pojedynek barażowy do Sokoła Ostróda. Stawką jest dalszy etap walki o awans do drugiej ligi. 
 
Piłkarze Granatu Skarżysko-Kamienna po ciężkim, barażowym meczu dziękują za doping swoim kibicom, którzy wspierali ich w Ostródzie. Fot. Piotr Stańczak
 

Dlaczego dziś o tym wspominam? Mija osiem lat od pamiętnego wydarzenia. To również była środa, dzień przed Bożym Ciałem. Granat, jako mistrz trzeciej ligi mierzył się w rewanżu z Sokołem, który wtedy był najlepszą ekipą trzeciej ligi warmińsko-mazursko-podlaskiej. Cztery dni wcześniej skarżyscy piłkarze, prowadzeni wówczas przez trenera Ireneusza Pietrzykowskiego (dziś szkoli ŁKS Probudex Łagów w obecnej trzeciej lidze) pokonali Sokoła 2:0 na swoim stadionie na skarżyskim Rejowie. Zaliczka była cenna, ale absolutnie nie pozwalała jechać na rewanż do Ostródy w atmosferze pewności, tym bardziej, że gospodarze mieli atut własnego boiska. To był, dziś z perspektywy czasu tak mogę ocenić, najważniejszy mecz dekady dla skarżyskiej piłki. Wprawdzie nawet pokonanie Sokoła w dwumeczu nie dawało jeszcze awansu do drugiej ligi (do tego potrzebne było jeszcze zwycięstwo w drugiej fazie z Nadwiślanem Góra), ale już sama obecność w tej fazie rozgrywek stała się historycznym wydarzeniem dla Granatu. Z nadzieją jechaliśmy do Ostródy, to była wyprawa, którą zapamiętali zarówno piłkarze, jak i kibice, podążający na Mazury autokarem oraz busem. Z zazdrością oglądaliśmy obiekt Sokoła. Stadion na Rejowie nie spełniał wymogów licencyjnych, w razie awansu do drugiej ligi Granat miał rozgrywać swoje mecze w oddalonym o 40 kilometrów Radomiu. 
 
Nie jest tajemnicą poliszynela, że w dniu rewanżu w Ostródzie ówczesny prezes klubu ze Skarżyska Marek Wojteczek już dogadywał tę kwestię z radomskim MOSiR-em. Stadion Granatu dziś to swoisty skansen, niestety, pod tym względem nawet w województwie świętokrzyskim wiele miast i gmin ruszyło z kopyta, nad Kamienną kończy się wszystko na przedwyborczych obietnicach. I tyle w tym temacie...

Z wyprawy do Ostródy zapamiętałem właśnie świetny doping ze strony kibiców obu zespołów, jak to na Mazurach bywa, w pobliżu jezior - cięły komary... Gospodarze wściekle rzucili się do odrabiania strat z pierwszego spotkania i przez większą część pojedynku zdecydowanie jednak dominowali. W 17 minucie objęli prowadzenie i nacierali z impetem, ale skarżyska obrona trzymała się dzielnie. Dopiero w 79 minucie gracze z Ostródy wyrównali na 2:0 i tym samym doprowadzili do równowagi w całym barażowym dwumeczu. Najpierw była dogrywka, potem rzuty karne. Wojnę nerwów wygrali piłkarze Sokoła 4:2, choć i tu z bardzo dobrej strony pokazał się młody, niespełna 20-letni wówczas bramkarz Granatu Tomasz Borgensztajn. W rewanżu zastąpił on dużo bardziej doświadczonego Konrada Majcherczyka, który w pierwszym spotkaniu w Skarżysku doznał kontuzji. "Borgi" obronił jednego karnego, po meczu przed autokarem był jednym z tych zawodników Granatu, którzy udzielili najwięcej wywiadów a i zebrał mnóstwo podziękowań od zespołu i kibiców, wytrzymując ciśnienie w arcyważnym spotkaniu o stawkę, o jaką klub ze Skarżyska nie grał nigdy w swojej historii (a jeśli tu się mylę, to niech starsi kibice mnie poprawią). Nigdy do tamtego momentu i nigdy później. 
 
Warto dodać, że kilka miesięcy później ze sponsorowania Granatu wycofała się firma Wtórpol, zespół w sezonie 2014-15 jeszcze liczył się w trzeciej lidze, ale powtórzyć sukcesu sprzed roku nie był już w stanie. Odszedł trener Pietrzykowski, odeszło wielu piłkarzy, choć byli i tacy, którzy do Granatu jeszcze później wracali. Przykładem Marcin Kołodziejczyk - wtedy kluczowy zawodnik drużyny, jej lider, a dziś trenujący zespół z Rejowa w czwartej lidze świętokrzyskiej. "Mały" niestety w Ostródzie nie zagrał z powodu kontuzji, ale był z drużyną na miejscu, wspierał ją jak tylko mógł...

Warto jeszcze dodać, że oba zespoły kończyły mecz w dziesiątkę, choć dłużej w osłabieniu musieli grać skarżyszczanie. Ja też rozgrywałem swoją batalię, przekazując telefonicznie relacje do redakcji Echa Dnia w Kielcach co dzieje się w Ostródzie. Odbierał je ode mnie redaktor naczelny Stanisław Wróbel. Potem już wysyłałem SMS-y, aż wreszcie... padła mi komórka.

Po meczu mieliśmy wracać do Skarżyska (my, lokalni dziennikarze) busem z kibicami, ale w czasie, kiedy na stadionie była jeszcze pomeczowa konferencja prasowa, pojazd z fanami "niebiesko-biało-czerwonych" odjechał z parkingu. Wracaliśmy przez całą noc z autokarem z piłkarzami, trenerami i niektórymi działaczami. Ja byłem już całkowicie pozbawiony "mocy". Baterii w laptopie wystarczyło do tego, aby napisać jeszcze "na kolanie" relację z meczu i wysłać mailem do redakcji. Kiedy udało się tego dokonać i kliknąłem po raz ostatni już późno po godzinie 23, chwilę potem padła i ta bateria... Cóż, Opatrzność nade mną wtedy naprawdę czuwała. Po wykonaniu tej roboty pozostało już tylko iść spać, choć i o to nie było łatwo, emocje kotłowały się u nas wszystkich, dużo rozmawialiśmy o tym meczu, w ogóle o skarżyskiej piłce. Pozostały wspomnienia, dużo zdjęć, emocje i właśnie niespełnione nadzieje. Szeroko opisywałem je także tutaj Gorzkie słowa Marka Wojteczka: - W Ostródzie nawet woźny był "z miasta", a my dostaliśmy tylko SMS-a z gratulacjami!

Do Skarżyska, pod stadion przy Słonecznej dotarliśmy w Boże Ciało, gdzieś około szóstej nad ranem...

PROTOKÓŁ MECZOWY (ŹRÓDŁO www.echodnia.eu)
 
Sokół Ostróda - Granat Skarżysko-Kamienna 2:0 (1:0, 2:0), karne 4:2
Bramki:
1:0 Kamil Smyt 17 min., 2:0 Piotr Piceluk 79.

Sokół: Sikora - Kowalski, Sędrowski, Gwiazda, Burchart (110. Pa. Śnieżawski) - Podhorodecki, Szostek (103. Nawotka), Smyt, Słowicki (67. Piceluk) - Figurski, Płoszczuk.

Granat: Borgensztajn - Chrzanowski, Styczyński, Gębura, Basąg - Mianowany, Michalski, Ryński, Gajos (55. Malinowski) - Dziubek (118. Paweł Markowicz), Fryc (78. Duda).

Kartki: czerwone: Gwiazda (Sokół) w 112 minucie, druga żółta - Michalski (Granat) w 65 min., druga żółta: Żółte: Kowalski, Gwiazda, Podhorodecki (Sokół) - Mianowany, Michalski, Dziubek (Granat).

Sędziował: Łukasz Bednarek z Koszalina.

Widzów: 2500.

Rzuty karne: 1:0 Płoszczuk, 1:1 Marek Basąg, 2:1 Podhorodecki, 2:1 Chrzanowski - broni Sikora, 3:1 Słowicki, 3:2 Mianowany, 3:2 Figurski - broni Borgensztajn, 3:2 Gębura - broni Sikora, 4:2 Sędrowski.





























Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...