Przejdź do głównej zawartości

Mecz Holandia - Polska moim okiem. Nigdy nie wątp w naszą reprezentację, ale... wyrzuć różowe okulary

Chwilę po tym, jak holenderski kapitan nie wykorzystał rzutu karnego w ostatniej minucie meczu z Polską, zacząłem na poważnie zastanawiać się, czy nie wykręcić numeru telefonu do Petera van Vossena. Tego samego, który 30 lat wcześniej w Rotterdamie strzelił "biało-czerwonym" dwa gole i mecz zakończył się identycznym wynikiem, co w sobotę. 
 
We wtorek 14 czerwca kibice wracają na Stadion Narodowy - gramy rewanż z Belgami.
 
 
Spotkanie miało zresztą podobny przebieg, również prowadziliśmy 2:0 i pozwoliliśmy sobie odebrać zaliczkę. Nie napiszę może niczego odkrywczego, prócz tego, że remis wydaje się być sprawiedliwy. Niedosyt mają prawo odczuwać jedni i drudzy, może bardziej Holendrzy, gdyż zmarnowanie karnego w ostatniej minucie i szansy na zwycięską bramkę to jest jednak coś, co w człowieku pozostaje na długo. Z polskiej perspektywy szkoda, że na początku drugiej połowie, tuż po tym, jak powiększyliśmy zaliczkę do dwóch bramek, tak szybko ją straciliśmy. Ot, uroki futbolu. 

Przyznam szczerze, że gdybym pracował w tak zwanym banku informacji reprezentacji Meksyku, Argentyny i Arabii Saudyjskiej (nasi grupowi rywale w mundialu w Katarze) i miał za zadanie wyciągnąć wnioski po dotychczasowych meczach Polski w Lidze Narodów, to mógłbym... zgłupieć. Bo który tu mecz obrać za ten, gdzie Polacy zaprezentowali optymalną formę (z punktu widzenia ich listopadowych rywali). Szczęśliwe (co nie znaczy, że niezasłużone) zwycięstwo z Walią, klęska z Belgią czy ów remis w Rotterdamie? Tymczasem przed nami, w czerwcu i wrześniu jeszcze kolejne potyczki w National League. Cieszy na pewno, że po sławetnym 1:6 w Brukseli zespół po trzech dniach zareagował pozytywnie i na stadionie De Kuip w sobotę oglądaliśmy już zespół walczący, potrafiący groźnie kontratakować, wybijać z rytmu czy nawet zaskoczyć przeciwnika, który częściej posiada piłkę. Widać to było nawet w kilku sytuacjach, kiedy nasi przepychali się z Holendrami, wkraczał sędzia, sypały się też żółte kartki, ale było widać walkę, że jeden jest gotów skoczyć w ogień za drugiego. 
 
Osobiście bardzo to cenię, bo zespół musi być zespołem, nie zlepkiem graczy z różnych części Polski, Europy czy świata, między którymi nie ma przysłowiowej chemii. Już nie oglądaliśmy grupy bezradnych chłopaków, których "klepali jak chcieli" Belgowie. W przypadku naszej reprezentacji tak już jest - musi w starciach z teoretycznie silniejszymi dokładać takie cechy jak ogromne zaangażowanie, waleczność, determinację, bo same umiejętności piłkarskie są jednak atutem naszego adwersarza. Do tego musimy umieć wykorzystać sytuacje podbramkowe, trzeba dodać, że nieliczne i nie tracić koncentracji, bo to może się zemścić. Bez względu na generację polskich piłkarzy - każda musiała dodać od siebie właśnie to "coś", aby ugrać korzystny rezultat w meczu z faworytem (czasami za takowym uznawaliśmy tak zwane zwycięskie remisy). Nie ma co się oszukiwać, za kilka miesięcy w Katarze także te cechy koniecznie będzie musiała wykazać nasza kadra, aby marzyć o rozegraniu więcej niż trzech potyczek w grupie. 
 
W przeciwnym razie, jeśli piłkarze nie będą w optymalnej formie a na boisku nie ujrzymy tego "ognia" w ich poczynaniach, wszystko skończy się tak jak z Koreą i Portugalią w 2002, Ekwadorem w 2006 czy Kolumbią w 2018. Podobnych przykładów mamy więcej z samego tylko XXI wieku.

 
Czas na eksperymenty taktyczne też już minął, teraz im częściej drużyna Czesława Michniewicza będzie występowała w zbliżonym składzie, tym lepiej dla niej i selekcjonera. Musi też przystosowywać się do "życia bez Lewandowskiego". Wielu moich kolegów po fachu w mediach społecznościowych po meczu z Holandią apelowało, aby nigdy nie wątpić w naszą kadrę. Racja, ale po udanych pojedynkach tak samo konsekwentnie trzeba zdejmować i wyrzucać różowe okulary. Nie jest łatwo ocenić możliwości tej kadry po ostatnich pojedynkach, ale jeśli z tego powodu ogłupienia dostaną też meksykańskie, argentyńskie i saudyjskie banki informacji, to... tym lepiej dla nas. 
PIOTR STAŃCZAK    

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...