Przejdź do głównej zawartości

Olimpijczycy powrócili i wygrali, celebryci dzielnie walczyli, ale gra weteranów z Portugalii to była prawdziwa... po-e-zja!

Święto piłki nożnej na PGE Narodowym w Warszawie - przyznam szczerze, o tej imprezie dowiedziałem się dwa dni wcześniej. W piątek nie mogło mnie tam zabraknąć. Powiecie, że żaden ze mnie sympatyk reprezentacji, skoro zamiast być w gronie pięćdziesięciu tysięcy kibiców dzień wcześniej na meczu Polska - Holandia w Lidze Narodów, wybrałem piknikową imprezę w piątek. Powiem wam jedno - nie żałuję! 
Na pierwszym planie Dariusz Dziekanowski w walce z portugalskim gwiazdorem Abelem Xavierem (przy piłce). Obaj stoczyli wiele pojedynków. Fot. Archiwum prywatne
 
 
Nie żałuję dlatego, że można było powspominać - 50-lecie zdobycia złotego medalu igrzysk w Monachium, 40-lecie trzeciego miejsca Polski na mundialu w Hiszpanii, 30-lecie srebra olimpijskiego w Barcelonie, 20-lecie występu kadry w mistrzostwach świata w Korei Południowej i Japonii (wtedy pierwszego po szesnastu latach - od Meksyku'1976) i wreszcie 10-lecie Euro w Polsce i na Ukrainie. Gwoli informacji - Święto Piłki Nożnej na PGE Narodowym składało się z dwóch meczów. O godzinie 17.30 zmierzyli się Olimpijczycy i Przyjaciele. W drużynie tych pierwszych wystąpili dawni medaliści letnich igrzysk, głównie z Barcelony, wspomagani przez kilku znanych przed laty ligowców. W piątek mieli prawdziwy urodzaj bramkarzy - Arkadiusza Onyszkę, Grzegorza Szamotulskiego i Aleksandra Kłaka. Tak, tego samego, który na wiele lat zerwał z futbolem a do dziś pracuje jako kierowca autobusu miejskiego w belgijskiej Antwerpii. Marcin Jałocha, Piotr Świerczewski, Wojciech Kowalczyk, Andrzej Juskowiak, Grzegorz Mielcarski, Marek Koźmiński, Andrzej Kobylański, Mirosław Waligóra, Dariusz Gęsior, Jerzy Podbrożny, Jacek Kacprzak i wielu innych wystąpiło w zespole olimpijczyków wspomaganych przez ligowców. Do boju prowadził ich Paweł Janas - były selekcjoner naszej reprezentacji a wcześniej asystent Janusza Wójcika podczas igrzysk w Barcelonie. W ekipie Przyjaciół wystąpili dziennikarze, aktorzy, polityczną scenę reprezentował minister sportu Kamil Bortniczuk, a na ławce trenerskiej zasiadł Cezary Kulesza, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. 

Olimpijczycy zwyciężyli 4:1, choć to wynik raczej symboliczny, nie mający żadnego znaczenia. Spotkali się po latach  (choć nie wszyscy na Święto Piłki Nożnej dojechali), powspominali, pożartowali, zagrali w piłkę, która dla nich wszystkich była swego czasu chlebem powszednim a i pewnie życie po karierze u większości kręci się jednak wokół futbolu. Nie czas teraz i miejsce omawiać, jak potoczyły się losy każdego z byłych olimpijczyków, wielu z nich było bohaterami moich wywiadów, które znajdziecie na tym blogu. Większość graczy zespołu Olimpijczyków to panowie dziś koło "pięćdziesiątki". Cóż lata lecą, sam widzę to po sobie. Cieszyłem się jednak jak dziecko, mogąc oglądać ich na PGE Narodowym po trzech dekadach od pamiętnych igrzysk. To nie był żaden wyjazd reporterski, to była wyprawa sentymentalna i wspomnieniowa. To był jeden z fajniejszych momentów w moim kibicowskim życiu, choć wcale nie przy pełnych trybunach. Może trochę szkoda, ale cóż. Zainteresowanie historią naszego piłkarstwa dziś niewielkie. Tak zwana "bieżączka" ogranicza się dziś do kadry Czesława Michniewicza, która dzień wcześniej, na tym samym obiekcie kiepsko wypadła w starciu z Holandią w Lidze Narodów (0:2) i występów Roberta Lewandowskiego w Barcelonie. Weteranami olimpijskimi mało kto zawraca sobie głowę, chyba, że sami występują w roli ekspertów w telewizji, prasie czy na portalach internetowych. 
Wyjątkiem są zapaleńcy. Tacy jak ja. Kto się pogniewa po tych słowach - zrozumiem. Może zabrzmiały bałwochwalczo z mojej strony, ale nie mam się czego wstydzić. Takie są fakty, wychowałem się na barcelońskim sukcesie i tego nic nie zmieni. Każdy ma swoich bohaterów na miarę własnego pokolenia. Basta! 
Włodzimierz Lubański, Lesław Ćmikiewicz i Jerzy Gorgoń - to olimpijczycy z Monachium w 1972 roku, którzy też w piątek doczekali się fajnego przyjęcia na Narodowym, tuż przed meczem Olimpijczycy - Przyjaciele. 
 
W drugim spotkaniu zmierzyli się weterani z Polski i Portugalii, w większości występujący w obu kadrach na mundialu w Korei i Japonii czy generalnie na przełomie XX i XXI wieku. 
 
Skład Polski: Radosław Majdan, Adam Matysek, Tomasz Kłos, Tomasz Hajto, Jacek Bąk, Michał Żewłakow, Marek Koźmiński, Radosław Michalski, Piotr Świerczewski, Jacek Krzynówek, Maciej Żurawski, Marcin Żewłakow, Dariusz Dziekanowski, Radosław Gilewicz, Tomasz Sokołowski, Jakub Wawrzyniak, Marcin Wasilewski. 
 
Portugalia: Helton, Maniche, Rui Barros, Pedro Mendes, Fernando Mendes, Fernando Meira, Calos Jorge Xavier, Edinho, Diamantino Miranda, Carlos Chainho, Dani - Daniel da Cruz Carvalho, Jose Calado, Nuno Valente, Jorge Andrade, Jorge Ribeiro, Abel Xavier, Paulo Assuncao, Ricard Silva. 

Cóż można o tym meczu powiedzieć - gra w wykonaniu przyjezdnych, jak dla mnie po-e-zja! Luz, technika, wymienność pozycji, gra na jeden kontakt, szybka wymiana podań i radość z gry. Dziś wirtuozi z Półwyspu Iberyjskiego mogą już bez presji cieszyć się futbolem i naprawdę fajnie to wygląda. Do przerwy prowadzili 6:1, po zmianie stron ta gra nieco bardziej się wyrównała. Mecz skończył się takim hokejowym wynikiem, porażką Polski 5:7. W naszym zespole najlepsze wrażenie sprawiali Maciej Żurawski, Marcin Wasilewski, gdyż oni stali się największym zagrożeniem dla portugalskiego bramkarza i defensywy. Ten rezultat także będzie tylko symboliczny, grunt, że do takiego spotkania na Narodowym doszło! Czasem warto popatrzeć na futbol z innej strony - bez tej "spinki" i pędu do wyników. Ten cel piątkowa impreza organizowana przez Mazowiecki Związek Piłki Nożnej i PGE Narodowy spełniła. 
Warto było choćby dla obejrzenia bramki, jaką w ostatniej minucie zdobył Dariusz Dziekanowski. Uderzył głową, futbolówka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Ładny to był i precyzyjny strzał. "Dziekan" to jednak... "Dziekan.

 











 


















Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...