Przejdź do głównej zawartości

Z czym pojedziemy na Euro? Pierwsze wnioski po meczach Polaków w barażach

PIŁKA NOŻNA. Polska awansowała do finałów Mistrzostw Europy w Niemczech. Kiedy już zaczynamy oswajać się z tą myślą, w głowie kłębią się myśli - co pokażemy na tym turnieju, czym zaskoczyć Holendrów, Austriaków i wreszcie wicemistrzów świata Francuzów. Michał Probierz musi też uniknąć błędów Czesława Michniewicza z mundialu w Katarze. 
Przed Michałem Probierzem i jego wybrańcami stoi trudne zadanie. Fot. Łączy nas Piłka.
 
Kiedy Wojciech Szczęsny obronił rzut karny Walijczyka i można było już fetować awans, w głowach wielu z nas pojawiła się ulga. Zakwalifikowaliśmy się (choć po wielkich mękach) do turnieju, gdzie nasza obecność wydawała się wręcz obowiązkowa. Jeśli nie znaleźlibyśmy się w gronie tych 24 finalistów Euro, nie tylko nasza reprezentacja ale i cała piłka, kibice, dużo by na tym stracili. W XXI wieku, spośród wielkich imprez, ominęły nas tylko mundiale w RPA i Brazylii (2010 i 2014 rok) a także Mistrzostwa Europy w 2004. W pozostałych braliśmy udział (raz jako współgospodarz Euro), dwukrotnie wychodziliśmy z grupy, zaś największym sukcesem był ćwierćfinał Mistrzostw Starego Kontynentu w 2016. 

Żmudna odbudowa

Oczywiście więcej było jednak zmarnowanych nadziei, straconych szans, gorzkich żali, czasem nadmiernego pompowania balonika, ale to już za nami. W marcowych barażach Polacy rozegrali dwa całkiem różne spotkania - gładko wygrali ze słabą Estonią, potem przeżyli nerwówkę w Walii, zakończoną happy endem w karnych. O jakieś wnioski w obliczu potyczek z Holandią (16 czerwca), Austrią (21.06) i Francją (25.06) za nieco ponad dwa miesiące nie jest jednak łatwo. 
Reprezentacja pod wodzą Michała Probierza próbuje odbudować się po wielu miesiącach kiepskiej, bezpłciowej gry, jeszcze gorszej atmosfery i zmianach selekcjonerów. 
Po mundialu w Katarze stanowisko stracił Czesław Michniewicz, jego następca - Portugalczyk Fernando Santos, pracował z kadrą osiem miesięcy i żegnał się z nią w niesławie. To jest proces żmudny zaś czasu bardzo mało. Reprezentacja Estonii pozwoliła nam na wiele, więc wygrana 5:1 nie dziwi. Nasza drużyna zrobiła to, co do niej należało, wykorzystała słabość rywala. W Cardiff pięć dni później wyglądało to już inaczej, tam Walijczycy zmusili nas do dużego wysiłku, ciężkiej, uporczywej walki, choć - co pokazała końcówka dogrywki - pod względem fizycznym i kondycyjnym to my lepiej wytrzymaliśmy tę batalię. 
 
Można dziś analizować, co by było gdyby Jakub Piotrowski trafił w dogrywce do siatki po pięknym uderzeniu zza pola karnego, ale trzeba przypomnieć, że wcześniej i Wojciech Szczęsny ratował nas z opresji. O ile w grze defensywnej praca domowa została w pewnym sensie odrobiona, bo gola nie straciliśmy, tak pod bramką przeciwnika nie wyglądało to już tak różowo. Brakowało tego ostatniego podania, precyzji, lepszego ustawienia, czyli czegoś, co w takich meczach ma piekielnie ważne znaczenie. 

Jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki w eliminacjach w grupie i tych dwóch meczach barażowych - powodów do optymizmu w obliczu walki na Euro nie ma wiele, lub wręcz wcale. Jeżeli chcemy rywalizować z Holendrami, Francuzami czy nawet Austriakami a nie tylko jechać na czerwcową wycieczkę do kraju zachodniego sąsiada, musimy przeciwstawić im więcej argumentów. 

Czym zaskoczyć przeciwników na Euro?

Trudno zwojować cokolwiek na takiej imprezie licząc z przodu tylko na Roberta Lewandowskiego, na to, że kunsztem błyśnie na skrzydle młody Nicola Zalewski lub kapitalną bombą z dystansu popisze się Jakub Piotrowski (inna sprawa, że ma do tego predyspozycje), zaś Wojciech Szczęsny uratuje nam skórę, kiedy już znajdziemy się w opałach pod własną bramką. 
To może i pomóc wygrać baraże ze słabszymi lub średniakami, ale na wielki turniej nie wystarczy. Jedziemy na western, więc ciężko oczekiwać, że pokonamy rywali strzelając z kapiszonów. 
Oczywiście mam szacunek do Roberta, Kuby, Nicoli, Wojtka, reszty chłopaków, ale dziś nie widzę wielu argumentów, które moglibyśmy przeciwstawić grupowym przeciwnikom. 

W czerwcu trzeba będzie zdobyć się na element zaskoczenia, niekiedy jakąś improwizację, bo obecną grę naszej reprezentacji dobrze przeczyta i rozpracuje każdy szanujący się zespół w Europie czy na świecie. Jesteśmy przewidywalni. Niby już coraz więcej zawodników stara się brać na siebie ciężar gry, chce ciągnąć ten wózek, nie tylko polegając na Lewandowskim, ale za tym musi iść powtarzalność, pewne wypracowane elementy gry, kiedy trzeba może i jakieś elementy pozytywnego szaleństwa. Do tego dochodzi skuteczność - gradu sytuacji podbramkowych w mistrzostwach mieć nie będziemy, bo rywale na to nie pozwolą. Trzeba będzie perfekcyjnie zadawać ciosy, kiedy tylko nadarzy się ku temu okazja. 
 
Nie wiem, ile sparingów i z kim rozegramy przed wyjazdem na Euro, ale ten czas trzeba poświęcić na wprowadzenie czegoś nowego, jakiegoś błysku, radości, polotu do gry lub choćby wyćwiczyć pewne schematy. Zadanie nie jest łatwe, bo nasze reprezentacje są "wiecznie w budowie", ale udział w mistrzostwach jednak zobowiązuje!

Wyszliśmy z grupy, ale zęby bolały...

Czesław Michniewicz, jadąc z reprezentacją na mundial w Katarze, poświęcił styl gry celowi a tym był awans z grupy. Plan wykonał, weszliśmy do 1/8 finału mistrzostw świata po raz pierwszy od 36 lat, ale w takim stylu, że... szkoda wspominać. Zęby bolały od oglądania gry naszej reprezentacji. Kiedy już więc wystąpiła w tej 1/8, przeciwko Francji, to zabrakło właśnie elementu zaskoczenia, choć presja z piłkarzy już zeszła. Faktycznie, było to nasze najlepsze spotkanie ze wszystkich czterech w Katarze, cóż z tego, skoro przegrane. Cóż z tego, że akurat z Francją. Porażka to porażka, w tej fazie gdy ulegniesz rywalowi, to już cię nie ma, wracasz do domu.
Probierz musi uniknąć błędów Michniewicza sprzed ponad roku. Nie jesteśmy faworytem naszej grupy na Euro. Nie ma sensu kalkulować i przedwcześnie liczyć punkciki, że jeśli z tymi zremisujemy, a tamci przegrają, to my zagramy dalej. 
To nieszczęsne wyjście z grupy tak spętało nogi i głowy piłkarzom w Katarze, że zaczęli grać brzydki, defensywny, wręcz momentami tchórzliwy futbol. Nieważne, w jakim stylu, aby do celu. Niby to znana prawda, ale realizacja w wykonaniu naszych piłkarzy wypadła kiepsko. 

Nie bądźcie tylko tłem

Wybrańcy Probierza nie będą mieli niczego do stracenia, paradoksalnie są w lepszej sytuacji niż Czesław i jego ekipa Anno Domini 2022. Tak oni jak i trener muszą sobie odpowiedzieć na pytanie - po co jedziemy na te mistrzostwa? Po to, aby być tłem dla innych czy jednak chcemy zaskoczyć czymś piłkarską Europę. Tym bardziej, że dla niektórych to będzie już ostatnia taka impreza w karierze. Szkoda czasu na minimalizm i kalkulacje, tchórzliwe bronienie swojej bramki i modlitwy, aby tamten trzeci przegrał czy zremisował z tym czwartym.
Roman Kosecki, były kapitan naszej reprezentacji, kiedy jesienią ubiegłego roku pytałem go o opinię po nominacji Probierza na selekcjonera, powiedział coś takiego: - Jeśli awansujemy i znów usłyszę, że naszym celem jest wyjście z grupy, to przestaję oglądać naszą reprezentację na mistrzostwach. 
Wtedy oczywiście nie mogliśmy wiedzieć, że awansujemy po barażach, ale teraz to już nie ma większego znaczenia. Skoro znaleźliśmy się w gronie finalistów, to pokażmy, że na to zasłużyliśmy a nie trafiliśmy tam tylko dlatego, że Wojciech Szczęsny obronił decydującego karnego, a pięciu jego kolegów wykonało bezbłędnie swoje "jedenastki" w Cardiff. To już nie będą baraże, gdzie trzeba spełnić cel, który uświęca środki a styl schodzi na dalszy plan. To będzie okazja do pokazania innym, żeby na polskiej piłce zbyt wcześnie nie stawiali krzyżyka. 

POLECAM: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

"1992: Wielka Gra". Powstał film o olimpijskiej drużynie z Barcelony. Reżyser: padają gole i strzelają je Polacy

PIŁKA NOŻNA. Ponad trzydzieści lat temu zadziwili nie tylko polskich kibiców, natomiast zwieńczeniem ich drogi był dramatyczny finał na słynnym Camp Nou! Olimpijska reprezentacja Polski Janusza Wójcika stała się tematem nowego filmu "1992: Wielka Gra". Od 7 marca można go oglądać na platformie streamingowej Viaplay. O kulisach powstania produkcji opowiedział mi jej reżyser, Michał Bielawski.