Przejdź do głównej zawartości

Jan Karaś, autor najsłynniejszego... strzału w poprzeczkę w dziejach polskiego futbolu obchodzi urodziny

PIŁKA NOŻNA. Jan Karaś, były piłkarz reprezentacji Polski oraz Legii Warszawa kończy dziś (17 marca) 64 lata. Wielu kibiców najbardziej zapamiętało go z atomowego strzału, jaki oddał w meczu przeciwko Brazylii w finałach mundialu w Meksyku w 1986 roku. Dziś można gdybać i rozpamiętywać, co stałoby się, jeśli trafiłby wtedy do siatki, nie w poprzeczkę! 
Jan Karaś zasłynął z atomowego strzału w poprzeczkę w meczu Brazylia - Polska 
na mundialu w Meksyku w 1986 roku.
 
 
"Smolarek, wyłożył piłkę Zbigniewowi Bońkowi, ten się zerwał, narożnik pola karnego, dośrodkowanie tam na pole karne, wprost na głowę Brazylijczyków, do Karasia, aj poprzeczka, tylko poprzeczka! - wielu kibiców zapamiętało ten komentarz Dariusza Szpakowskiego na telewizyjnej antenie. Karaś oddał piorunujący strzał z ponad dwudziestu metrów. Gdyby piłka poszybowała te kilka centymetrów niżej, mogła odbić się od poprzeczki i wylądować za linią bramkową, Polska objęłaby prowadzenie 1:0 w meczu z Brazylią i kto wie, jak ułożyłoby się dalej to spotkanie. Tym bardziej, że wcześniej atomowym uderzeniem popisał się Ryszard Tarasiewicz, ale trafił w... słupek. Niestety, fortuna wybitnie biało-czerwonym wtedy nie dopisywała. 

Piekło w Guadalajarze

To było spotkanie 1/8 finału mistrzostw w Meksyku. Polacy awansowali do tej fazy z grupy, choć może łatwiej byłoby określić, że przebrnęli. Po remisie 0:0 z Marokiem odnieśli skromne zwycięstwo nad Portugalią 1:0 (po golu Włodzimierza Smolarka). W ostatnim meczu w grupie przegrali z Anglią 0:3, wszystkie trzy bramki strzelił słynny Gary Lineker. Polacy znaleźli się jednak w gronie tych zespołów, które zajęły trzecie miejsce w swojej grupie z najlepszym bilansem punktowym i dzięki temu awansowali do fazy pucharowej. 

Mecz z Brazylią w Guadalajarze, toczony w ogromnym upale, paradoksalnie, choć przegrany 0:4, był najlepszy w wykonaniu podopiecznych Antoniego Piechniczka. Pierwsze pół godziny mogły napawać optymizmem i pozostało tylko zastanawiać się, co by było gdyby Tarasiewicz oraz Karaś trafiali do siatki "Canarinhos" zamiast odpowiednio w słupek i poprzeczkę. Przy stanie 0:0 niemiecki arbiter Volker Roth dopatrzył się wątpliwego faulu Tarasiewicza na Carece i podyktował rzut karny. Na gola zamienił go słynny Socrates. 
- Faulu nie było i nie jest to tylko moje zdanie, ale również wielu postronnych obserwatorów. Socrates wykorzystał "jedenastkę" i Brazylia objęła prowadzenie. Wtedy ta bramka właściwie "ustawiła" spotkanie po ich myśli. Grali, można tak powiedzieć, ekonomicznie, nie popełnili większych błędów - wspominał tę sytuację Tarasiewicz w naszej rozmowie, którą przeprowadziliśmy kilka miesięcy temu. 
Po zmianie stron dominacja Brazylii była już coraz większa, ostatecznie po kolejnych golach Josimara, Edinho i Careki z karnego wygrała 4:0 i awansowała do ćwierćfinału. W drugiej połowie Polacy też potrafili momentami się odgryźć, efektownym uderzeniem z przewrotki popisał się Zbigniew Boniek, ale minimalnie chybił. Po porażce na piłkarzy posypała się krytyka, ale los też spłatał naszemu piłkarstwu figla, bo na kolejne wyjście z grupy na mundialu reprezentacja Polski musiała czekać... 36 lat, do mistrzostw w Katarze, kiedy to podopieczni Czesława Michniewicza przegrali z Francją 1:3. 

Dorobek Karasia w kadrze

- Proszę obejrzeć teraz ten mecz i zwrócić uwagę na to, jak gwizdał sędzia główny. Jak boczny cieszył się razem z zawodnikami Brazylii po którejś z bramek... Do tego obrazka trzeba sobie dołożyć te kilkadziesiąt tysięcy brazylijskich kibiców na trybunach. Czterdzieści czy pięćdziesiąt tysięcy ludzi, a w całym Meksyku pewnie ze sto albo i więcej. W przypadku porażki Brazylii – wyjechaliby jednego dnia. Masa ludzi, na których pobycie Meksyk zarabiał... Jaką konkurencję stanowili kibice z Polski? Ilu ich było? Garstka. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie – która drużyna była cenniejsza dla organizatorów? - tak Jan Karaś wspominał tamten mecz w rozmowie z serwisem sportowy24.pl w 2018 roku. Co ciekawe, autor atomowego uderzenia w poprzeczkę w trakcie mundialu dowiedział się, że urodził mu się drugi syn! 

W pierwszej reprezentacji Polski Jan Karaś rozegrał 16 spotkań (w latach 1984-88), strzelił jednego gola - w towarzyskim meczu z Koreą Północną (2:2), który odbył się jesienią 1986 roku, cztery miesiące po meksykańskim mundialu. Jest wychowankiem Hutnika Kraków, występował także w Legii Warszawa, greckim AE Larisa, fińskim Vasan Palloseura, Hutniku i Polonii Warszawa oraz Bugu Wyszków. Karierę zakończył w 1997 roku w Dolcanie Ząbki. Pracował też jako trener, właśnie w Ząbkach, ponadto w Mazurze Karczew, Hutniku Warszawa, Marcovii Marki, był asystentem trenera Polonii Warszawa. 

Sto lat! 
PIOTR STAŃCZAK 

POLECAM: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Euro 2024. Pierwszy trener Kacpra Urbańskiego zapewnia: jeszcze będzie o nim głośno! (WIDEO)

PIŁKA NOŻNA. Przed nami finały Mistrzostw Europy 2024 w Niemczech. W kadrze reprezentacji Polski znalazł się niespełna 20-letni Kacper Urbański, wychowanek Lechii Gdańsk, obecnie zawodnik włoskiego klubu FC Bologna. Młodego piłkarza wspomina jego pierwszy trener - Grzegorz Grzegorczyk z Akademii Piłkarskiej Lechii Gdańsk. 

Ryszard Staniek ciężko chory! Medalista olimpijski z Barcelony potrzebuje pomocy

PIŁKA NOŻNA. Ryszard Staniek, były piłkarz reprezentacji Polski oraz m.in. Górnika Zabrze i Legii Warszawa, uczestnik Ligi Mistrzów, jest ciężko chory. Ruszyła zbiórka pieniędzy na jego leczenie, rehabilitację oraz zakup samochodu. Liczy się każda złotówka!