Przejdź do głównej zawartości

Albania - Polska 2:0. Naprawdę jesteśmy aż takimi dziećmi błądzącymi we mgle?

PIŁKA NOŻNA. Oglądanie dzisiejszej reprezentacji Polski to swego rodzaju masochizm. Dobiliśmy do ściany, co nie znaczy, że odbijemy się od niej szybko. Plączemy się raczej jak mucha w pajęczej sieci. Uwaga! Szybkie zwolnienie Fernando Santosa wcale nie stanie się z automatu lekiem na całe zło. Dziś trzeba ze świecą szukać szkoleniowca, który odmieniłby oblicze kadry. Tej kadry... 
 
Celowo zwlekałem z jakimikolwiek wnioskami po czwartkowym, sławetnym zwycięstwie nad Wyspami Owczymi w Warszawie. Powiedziałem sobie "poczekam, zobaczę, co pokażą w Albanii", łatwiej będzie o jakieś oceny po dwóch spotkaniach o punkty w krótkim odstępie czasu. Niby gdzieś podskórnie człowiek czuł, że może być tragedia, ale - jak to w popularnych memach o Januszu - trochę się łudził, że może jednak reprezentacja pozbiera się w arcyważnym meczu. 

Walka i serce to nie slogany

Człowieku! - myślę sobie - ale głupi i naiwny byłeś. Nie po raz pierwszy w historii. Oglądam reprezentację Polski od ponad 30 lat, różne okresy widziałem, porażki i blamaże też przeżywałem, ale tym razem czuję, że sam dobiłem do ściany. Już nic nie przemawia właściwie za tym, aby emocjonować się grą tej grupki, zwących się reprezentacją Polski, ale w istocie chyba nią nie będących. 
Chciałbym, żeby reprezentacja Mojego Kraju walczyła zawsze i wszędzie, a jeśli nie udaje się rywala pokonać umiejętnościami (bo te mogą być mniejsze), wtedy trzeba dołożyć to "coś" - walkę, animusz, serce, zaangażowanie. Wiem, wiem, dla wielu z Was to wyświechtane slogany, ale na Boga - piłka nożna to nie jest skomplikowana gra. Trzeba mieć do niej serce. 
W przypadku naszej obecnej reprezentacji coś tu jednak wyraźnie nie gra. Teoretycznie w pojedynku z Albanią umiejętności i doświadczenie powinno być po naszej stronie. Nawet wyniesione z takiego mundialu w Katarze, imprezy rozegranej raptem kilka miesięcy temu. Nawet z Euro 2020, mundialu w 2018 czy - w przypadku niektórych graczy - także Euro we Francji w 2016 roku. Wiem, lata mijają, forma już nie ta, ale jednak doświadczenie to doświadczenie. W pojedynku z Albańczykami może okazać się bezcenne. Tymczasem w Tiranie to gospodarze wykazali chęć, wolę zwycięstwa, wywalczenia czegokolwiek. 

Daleko im do... "Rocky'ego"

Kiedy piszę te słowa, przypomina mi się scenka z filmu "Rocky 3". Oto tytułowy bohater, Balboa staje do walki z demonicznym, agresywnym, pyskatym rywalem o pseudonimie Długa Maczuga. Jego trener, sędziwy Mick, ostrzega mistrza, żeby nie podejmował się tej walki, że brak mu iskry, agresji, że stał się "ucywilizowany", a te wszystkie cechy ma jego przeciwnik. 
 
Rocky oczywiście nie posłuchał, stanął do walki i przegrał sromotnie, przez nokaut w drugiej rundzie, zaś jego trener doznał zawału i zmarł w szatni... Po jakimś czasie Balboa zrewanżował się Maczudze, stoczył z nim wielką bitwę, którą wygrał i do której był przede wszystkim mentalnie przygotowany, już przez nowego trenera, niedawnego rywala z ringu Apollo Creeda. 

Po co wyszliście na boisko?

Oczywiście to tylko film, nie do przełożenia "jeden do jednego" w przypadku naszej reprezentacji, ale jakieś analogie do słynnej ekranizacji można znaleźć. Oglądając w akcji naszą kadrę, nie wydaje mi się, aby była głodna awans do Euro 2024. Nie jestem przekonany, czy spora część zawodników, pamiętających jeszcze wspomniane wyżej imprezy, miała chęć, aby właśnie teraz, w niedalekich Niemczech, przekuć te wszystkie złe doświadczenia w coś fajnego, pozytywnego i rozegrać fajny turniej. Właściwie to ja nie wiem, jako kibic, po co ta grupa wychodzi na boisko. Przekonana, że wygrana 2:0 w Mołdawii do przerwy daje już pewne trzy punkty, że murarze, cieśle położą z Wysp Owczych położą się przed nią, kiedy tylko przeanalizują klubowy dorobek Polaków z Robertem Lewandowskim na czele? 
 
W jakim celu wyszła wreszcie na murawę w Tiranie? Niezłe pół godziny gry, fakt, sytuacja z "odwołanym" golem Jakuba Kiwiora po sprawdzeniu powtórki w VAR. Takich sytuacji w meczach piłki nożnej może być jednak wiele, nie można zwieszać głów, tracić animuszu. Nie można, jeśli chce się jechać na finały Euro, nawet awansując z teoretycznie najsłabszej grupy eliminacyjnej. Drużyna aspirująca do gry w wielkich turniejach nie ma prawa tak podchodzić do swoich obowiązków na boisku, tracąc pomysł na grę. 
Rozumiem, gdyby jeszcze ten zlepek piłkarzy spotkał się w tym składzie po raz pierwszy w życiu. Ci ludzie znają się jednak dobrze, przeżyli wspólnie na boiskach wiele. W takiej Tiranie nie ma jednak nikogo, kto tę drużynę mógłby poderwać. Krzyknąć tak po prostu: "Halo, Panowie, nic kurwa nie gramy!" 
Nikt tak nie krzyknął, obawiając się wstydu za styl w czasie meczu z Wyspami Owczymi, nikt nie huknął w drugiej połowie spotkania w Kiszynowie, kiedy prowadząc 2:0 część kolegów myślała już, gdzie będzie bawić się wkrótce na wakacjach. Nikt nie ryknął po kilku minutach w Pradze, kiedy z Czechami przegrywaliśmy 0:2 po 180 sekundach od pierwszego gwizdka sędziego. 

Zawodowcy "pełną gębą"?

Sypią się gromy na Portugalczyka Fernando Santosa, pewnie wiele i zasłużonych, bo jako selekcjoner powinien próbować tą grupą ludzi wstrząsnąć, zareagować. Tyle, że ci nasi kadrowicze to - podobno - najzdolniejsze pokolenie w polskiej piłce od lat. Zawodowcy pełną gębą, potrafiący okazywać niezadowolenie milcząc przez osiem sekund w czasie wywiadu bądź zdobywający się na ostre riposty w rozmowach z dziennikarzami. Doświadczeni w silnych ligach europejskich. 
 
Warto więc zapytać, czy naprawdę ten zespół nie jest w stanie sam doprowadzić się do pionu, wyczuć, że coś na boisku idzie nie w tym kierunku co powinno? Naprawdę ci ludzie potrzebują do tego trenera, niczym 14-letni trampkarze oderwani do Play Station i mierzący się z pierwszymi boiskowymi dylematami? Naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego,  że grają o swoje miejsce w historii polskiej (a może i nie tylko) piłki, a nie jedynie o wymęczone zwycięstwo nad Mołdawią? Naprawdę są aż takimi dziećmi błądzącymi we mgle, że nie potrafią pozbierać się po straconej bramce w pierwszej połowie w pojedynku z Albanią. No ludzie kochani... 

Przychodzi drżeć o wynik

W latach 90. przeżywałem wiele porażek polskiej reprezentacji, ale nawet w przypadku tamtych drużyn, można było liczyć na fajne mecze przeciwko Anglikom, Holendrom, Francuzom. Fakt, że to były jakieś pojedyncze wybryki, nie dające żadnego awansu, ale teraz i takich nawet nie mamy. Dziś przychodzi drżeć o wynik, kiedy naprzeciwko stają Albańczycy, Mołdawianie, nie mówiąc już o Czechach, którzy też przecież nie posiadają teraz jakiegoś wybitnego pokolenia. 
 
Szczerze, to ja już wolę kadrę z czasów Henryka Apostela, która rozegrała fajny mecz towarzyski w Brazylii, przegrała z mistrzami świata 1:2 na ich terenie, a potem balowała na plażach. Balowała i co z tego? Ja zapamiętałem, że zagrała ambitnie przeciwko potęgom, choć też zbierała się w czasie sezonu urlopowego. 

Zwalniamy Santosa i... co dalej?

Z czego zapamiętam tę grupę? Z wszechobecnej mizerii, braku chęci, animuszu. Kochani zwolennicy dymisji Santosa? Bądźcie ostrożni w połajankach. Na obecnej naszej kadrze jeszcze niejeden trener (także zagraniczny) może połamać sobie zęby. 
Odejście Portugalczyka już dziś, jutro, za miesiąc nie sprawi, że z dnia na dzień zyskamy reprezentację, gdzie jeden za drugim skoczy w ogień. Dziś ta grupa piłkarzy nie byłaby chyba w stanie poparzyć sobie nawet koniuszka palca, aby wstawić się za resztą zespołu. To nie Santos jest głównym powodem tego marazmu, choć swoje "trzy grosze" do obecnego stanu rzeczy też dołożył.
Mamy teraz do wyboru - oglądać kadrę i katować swoje kibicowskie serca, nie oglądać i żyć spokojniej, ale jednak z zazdrością, że inni to grać w piłkę potrafią albo... zmieniać co roku selekcjonerów i czekać, że może któryś będzie dla tego zdolnego pokolenia ojcem, matką, psychologiem i nie wiadomo kim jeszcze. 
PIOTR STAŃCZAK 

POLECAM: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...