Przejdź do głównej zawartości

Mistrz Polski Industria Kielce w finansowych tarapatach! Co na to Bogdan Wenta, prezydent miasta i były trener?

PIŁKA RĘCZNA. Klub Sportowy Vive Handball Kielce to kontynuator tradycji Iskry Kielce. 19-krotny mistrz Polski, zwycięzca i srebrny oraz dwukrotny brązowy medalista Ligi Mistrzów szczypiornistów dziś znalazł się w finansowych tarapatach. Co na to Bogdan Wenta, były szkoleniowiec kieleckiego zespołu, dziś prezydent Kielc? Część osób sugeruje mu, że pomoc klubowi to jego moralny obowiązek. Włodarz ma jednak swoje argumenty. 
Szczypiorniści Industrii Kielce szykują się do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Czy uda się utrzymać kadrę i klub Vive Handball dostanie pomoc od miasta? Fot. Piotr Stańczak
 
 
W czwartek 9 marca w Urzędzie Miasta w Kielcach odbyła się debata na temat finansowych problemów i przyszłości dorosłej drużyny. Kielecki klub od 30 lat, pod różnymi szyldami, występuje w europejskich pucharach. W tej edycji już zapewnił sobie awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Pod koniec ubiegłego roku ze sponsorowania klubu wycofała się niespodziewanie firma Van Pur, właściciel browaru Łomża (zniknął on automatycznie z nazwy drużyny, dziś zespół zwie się „Industria Kielce”). Spółka KS Vive Handball, z dnia na dzień pozbawiona dodatkowego zastrzyku pieniędzy. Na razie bezskutecznie szuka nowego, mocnego sponsora. Marian Urban, wiceprezes klubu przyznaje, że każdy dzień działa na niekorzyść klubu. Nie wiadomo czy uda się utrzymać zespół na obecnym poziomie kadrowym czy sportowym. 

Rozsławiają Kielce

- Nasz roczny budżet wynosi około 6,8 miliona euro, dla porównania w Paris Saint-Germain to siedemnaście, w Barcelonie czy THW Kiel dwanaście milionów euro. W porównaniu z tymi potęgami piłki ręcznej nie wydajemy znowu tak dużo pieniędzy. 83 procent kosztów jakie ponosimy to wynagrodzenia i utrzymanie zawodników – mówi Marian Urban. 
Wiceprezes klubu dodaje: - Dla Kielc to coś więcej niż klub, dzięki nam miasto staje się rozpoznawalne w świecie. Ile firm lokalnych może dziś powiedzieć, że są lepsze od tych z Paryża, Barcelony czy niemieckiej Kilonii? – pyta wymownie. 

O zorganizowanie debaty na temat przyszłości KS Vive Handball wystąpił do prezydenta i radnych Kielc Bertus Servaas, holenderski przedsiębiorca, właściciel firmy Vive, zajmującej się recyklingiem tekstyliów. Od lat inwestuje w piłkarzy ręcznych ze stolicy województwa świętokrzyskiego i jest twórcą potęgi kieleckiego szczypiorniaka w ostatnich latach. W debacie nie wziął jednak udziału, Marian Urban twierdził, że w związku z zamieszaniem wokół sytuacji finansowej klubu, Holender czuje się mocno atakowany w przestrzeni publicznej. 

Sprzedawać, aby przetrwać?

KS Vive Handball liczy na pomoc ze strony Miasta Kielce, włodarze klubu przyznają, że trzy miliony złotych pozwoliłoby na utrzymanie zespołu do czerwca tego roku. Klub mógłby w tym czasie znaleźć sponsora i planować wydatki. Jeśli to się nie uda – a jest to czarny i pesymistyczny scenariusz – nie będzie w stanie utrzymać zespołu w PGNiG Superlidze, nie mówiąc już o występach w Champions League. Trzeba będzie sprzedawać czołowych zawodników, aby ratować finanse. W ostatnich tygodniach drużynę Tałanta Dujszebajewa opuścił już Francuz Nedim Remilli, który został sprzedany do węgierskiego Telekomu Veszprem. - Musieliśmy to zrobić, aby ratować budżet – zaznacza wiceprezes Marian Urban. 

Klub piłki ręcznej oczekuje podobnej pomocy finansowej, jaką miasto oferuje piłkarzom Korony Kielce. Urzędnicy z magistratu wyjaśniają jednak, że w przypadku futbolistów sytuacja pod względem formalnym jest inna, ponieważ miasto posiada w spółce 99 procent udziałów i ma wpływ na wydatki Korony oraz jej politykę finansową. 

Wenta: - Odpowiadam za całe miasto

Prezydent Kielc Bogdan Wenta to były trener kieleckich szczypiornistów i przed laty twórca sukcesów reprezentacji Polski, sam jest byłym kadrowiczem. 
- Nie jest prawdą, że dopiero po przyjściu do Kielc stałem się wielki. Pojawiłem się tu w 2008 roku, dobrze pamiętam, w jakim miejscu wtedy znajdował się klub. Dziś nie jestem trenerem, ale prezydentem miasta i odpowiadam za całość jego funkcjonowania - zaznaczał Wenta. 
- Sytuacja budżetowa Kielc jest trudna, w 2023 roku musieliśmy zrezygnować z wydawania pieniędzy na promocję miasta poprzez sport, bo nie mieliśmy na to pieniędzy. Będziemy oczywiście szukali rozwiązań, które pomogłyby wygospodarować fundusze dla klubu, ale w trakcie roku budżetowego nie jest to takie łatwe i nie wiadomo, czy taka kwota byłaby dla niego wystarczająca. Miasto zawsze pomagało klubowi, jeśli ten twierdzi, że niewystarczająco, to jest już jego zdanie – wyjaśnia prezydent Kielc. 

Tak radni miejscy, jak i kibice oraz ludzie związani z klubem przyznają, że budowanie jego potęgi trwało dziesiątki lat. Jeśli teraz, pozbawiony dodatkowego zastrzyku finansowego podupadnie, ciężko będzie w przyszłości przywrócić mu świetność. Czy jednak samorząd zdoła wygospodarować takie pieniądze, które pozwoliłyby klubowi przetrwać ciężki czas? Nie brak głosów, że przy budżecie rocznym około 1,6 miliarda złotych Kielce stać zarówno na budowę chodników jak i pomoc szczypiornistom w trudnym dla nich momencie...
PIOTR STAŃCZAK 

POLECAM: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...