PIŁKA NOŻNA. Przed nami Wielkanoc! Spotkania rodzinne czy w gronie przyjaciół upływają na dyskusjach o codzienności. Wśród drogiego paliwa jednym z tematów może być też brak Polaków na amerykańskim mundialu. O czym mogą mówić: ojciec, syn, wujek i szwagier?
Kibice przy wielkanocnych stołach będą zapewne dyskutowali o Janie Urbanie (z prawej, małe zdjęcie) oraz Robercie Lewandowskim (obok). Foto Piotr Stańczak i Pixabay.
Bez meczów "o wszystko i honor"
Podobno w naszym kraju wszyscy znają się na polityce i piłce nożnej. Nawet jeśli ktoś nie jest zapalonym kibicem, to o porażce Polaków w barażu ze Szwecją 2:3 zapewne usłyszał. Przywykliśmy już do tego, że nasi piłkarze grają w finałach mistrzostw świata czy Europy, nawet jeśli najczęściej kończą zmagania w fazie grupowej, to jednak są tam obecni. Emocjonujemy się spotkaniami "kluczowymi", "o wszystko" i "o honor", nawet jeśli wiemy, że nasi piłkarze wracają do domów wtedy, gdy ci najlepsi dopiero zaczynają grę o główne stawki. Teraz zostaniemy pozbawieni nawet i tej możliwości.
Powrót do mundialu 1994
Ojciec czy teść mogą przy wielkanocnym stole zapytać o sens nocnego oglądania mundialu w USA, Meksyku i Kanadzie, jeśli nie wystąpią w nim Polacy. Jeden i drugi na pewno już takie scenariusze przerabiali, choćby w latach 90. minionego wieku, więc dla nich to smutny powrót do tamtej rzeczywistości. Do lat, kiedy "klątwa Bońka i Piechniczka" miała się naprawdę dobrze. Ba - sam przecież oglądałem mundial w USA w 1994 roku. Mimo, że naszych piłkarzy tam zabrakło, to emocjonowałem się popisami Bułgarów, Rumunów, o ironio także Szwedów, nie mówiąc już o Brazylijczykach czy Holendrach i zarazem wkurzałem na kunktatorstwo Włochów, którzy w dużej mierze dzięki bramkom Roberto Baggio, dotarli do finału.
Polscy kibice nie będą mogli teraz emocjonować się nawet meczami o "wszystko i honor".
Po raz pierwszy od 10 lat...
Na amerykańskich boiskach nie zobaczyłem Biało-Czerwonych, ale kibicom innym, może podświadomie tym ekipom z dawnego bloku wschodniego, jak właśnie Bułgarzy czy Rumuni. Niech więc teraz młodsze pokolenie kibiców, wychowane na ćwierćfinale Polaków we francuskim Euro 2016, doświadczy czegoś podobnego. Niech teraz syn, bratanek poczują, jak to jest "lizać loda przez szybę". Piszę to - niestety - bez złośliwości i gorzkiej satysfakcji.
Po raz pierwszy od dziesięciu lat zabraknie nas na wielkim turnieju. Stracimy na tym też wizerunkowo, wypadamy na kilka lat z elity, nawet jeśli jest ona coraz większa pod względem liczby finalistów. Tylko ci wytrawni i zapaleni kibice będą "zarywać nocki" w czerwcu i lipcu. U wielu osób piłka nożna straci na znaczeniu, jeśli w tej imprezie nie będą grali Polacy i doprawdy, mniejsze znaczenie miałoby to, że Biało-Czerwoni zwykle odpadali w grupie.
Pożegnanie "Lewego"?
Młodsze pokolenie będzie zastanawiało się pewnie, co dalej z przyszłością Roberta Lewandowskiego w reprezentacji. As Barcelony w sierpniu tego roku skończy 38 lat. Mimo, że to wzór profesjonalizmu, dbania o swoje zdrowie, to nierealny jest scenariusz, że dotrwa do mundialu 2030 jako napastnik naszej kadry... Choć życzę "Lewemu" jak najlepiej, kto kto wie, czy będzie wtedy w ogóle jeszcze grał w poważną piłkę. Pomoże kolegom w walce o finały Euro 2028 w Anglii, Szkocji, Walii oraz Irlandii? Tego też nie wiadomo.
Jestem przekonany tylko co do tego, że odejdzie z reprezentacji na swoich warunkach, w momencie gdy uzna to za stosowne, nie naciskany przez selekcjonera, prezesa PZPN, media czy kogokolwiek z piłkarskiego środowiska. Ma do tego prawo, oby natomiast sam wyczuł właściwy moment, kiedy trzeba powiedzieć "dość" i nie przedłużał tej decyzji w nieskończoność, szkodząc zarówno sobie jak i kolegom z reprezentacji.
Pożegnanie Roberta Lewandowskiego (przy piłce) z reprezentacją jest nieuniknione, ten temat powróci przy wielkanocnych stołach.
Pietuszewski? Czas pokaże
Młodsi kibice przy wielkanocnym stole będą mieli jednak dziwne uczucie - dla nich obecność Lewandowskiego w reprezentacji to coś normalnego, oczywistego, nawet jeśli jest to już inny napastnik od tego, który w poprzednich latach bardzo często ratował nam skórę i przyczyniał się do awansów na kolejne imprezy. Jak teraz przygotować się na taką ewentualność, że Roberta nie będzie, że nie zniknie z kadry na jeden, dwa mecze, góra trzy, ale już definitywnie jako piłkarz?
Ja starszy kuzyn, szwagier, mam tę przewagę nad młodzieżą, iż pamiętam jego początki w reprezentacji w latach 2008-09, a tak samo czasy, gdy występowali w niej niespokrewnieni ze słynnym napastnikiem Grzegorz i Mariusz Lewandowscy. Potrafię więc wyobrazić sobie kadrę bez Roberta, tyle, że nie znam odpowiedzi, czy doczeka się szybko takiego następcy? Głowa podpowiada, że tak nie będzie, serce mówi, że życie piłkarskie nie znosi próżni, więc jednak wyrośnie godny następca. Czy będzie nim 18-letni Oskar Pietuszewski, który zagrał w pierwszej reprezentacji w barażach przeciwko Albanii oraz Szwecji? Czas pokaże.
CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Urban "na tak"
Wszyscy zgodnie mogą zastanawiać się (nie ukrywajmy, przy łyku czegoś mocniejszego z okazji świąt), czy decyzja prezesa PZPN Cezarego Kuleszy o pozostawieniu Jana Urbana na stanowisku selekcjonera jest słuszna. Czy mimo braku awansu powinien kontynuować pracę? Odpowiem krótko w swoim imieniu - tak. Piłkarska legenda i ceniony szkoleniowiec nie zrealizował wprawdzie celu, jakim jest awans, ale odbudował reprezentację po nieudanej kadencji swego poprzednika, Michała Probierza. Odbudował ją mentalnie, poprawił się styl gry i liczę na to, że z porażki w Sztokholmie wyciągnie wnioski przed jesiennymi rozgrywkami Ligi Narodów i przyszłorocznymi eliminacjami do Euro 2028.
Operacja Euro 2028
Nie rozpaczajmy już dłużej przy tym świątecznym stole, trzeba pogodzić się z brakiem awansu na amerykański mundial. Mówi się trudno, żyje się dalej! Za dwa lata odbędą się mistrzostwa starego kontynentu w Wielkiej Brytanii, kolebce futbolu. Nasi kibice będą mieli bliżej, zresztą wielu z nich mieszka na co dzień w Anglii czy Irlandii. Biało-Czerwonym nie zabrakłoby wsparcia z trybun, warunek tylko jeden - trzeba najpierw zakwalifikować się do tego turnieju. Jeśli przyjdzie znów walczyć w barażach - trudno, może właśnie taki los czeka naszą reprezentację w kolejnych latach. Urban dostanie czas na wnioski, spokojną pracę, oby go skutecznie wykorzystał, rzecz jasna wspólnie z piłkarzami, których wybierze.
Jan Urban zostaje na stanowisku i czeka go walka o Euro 2028!
Panie stracą cierpliwość?
Przy wielkanocnym stole mogą pojawić się też inne, piłkarskie tematy - dlaczego w naszej ekstraklasie coraz mniejsze role odgrywają Polacy, a jej ton mocniej nadają obcokrajowcy i to wcale nie ci z pierwszego czy nawet drugiego sortu. Jeśli kibicowskie rodziny przejdą płynnie na temat szkolenia dzieci i młodzieży, to obawiam się, że panowie będą musieli dokończyć swoje rozważania... w czasie majówki, czerwcówki lub latem na rodzinnym grillu na działce. Dlaczego dopiero wtedy? Ano dlatego, że żony, matki, córki, szwagierki w tę Wielkanoc raczej poczują się mocno zniecierpliwione.
POLECAM:
Kibice na meczu U-21 Polska - Armenia w Radomiu. Wideo Piotr Stańczak.








0 komentarze:
Prześlij komentarz