Polecane

28 marca 2026

Byłem na meczu U-21 Polska - Armenia w Radomiu. Biję brawo najmłodszym kibicom!

REPORTAŻ. "Faberski, Faberski, zrobi mi pan zdjęcie z Faberskim?" - te słowa na długo utkwią mi w pamięci po meczu Polska - Armenia w eliminacjach do Młodzieżowych Mistrzostw Europy U-21. Kibice, zwłaszcza ci najmłodsi, stworzyli na stadionie przy ulicy Struga w Radomiu sympatyczną atmosferę. Momentami łezka w oku się kręciła, zaś uśmiech nie schodził z twarzy. 
Radomianin Dawid Drachal (z nr 17) wystąpił przed własną publicznością. Zdjęcia Piotr Stańczak. 
 
Piłkarska reprezentacja Polski do lat 21 świetnie radzi sobie w eliminacjach do Młodzieżowych Mistrzostw Europy. W piątek 27 marca podjęła Armenię, jedną ze słabszych drużyn swojej grupy, na stadionie Radomiaka Radom przy ulicy Struga 63. 

Gdzie są plakaty? 

Wyszedłem z redakcji jeszcze przed godziną 16, do pierwszego gwizdka mieliśmy jeszcze ponad pół godziny. Zdecydowałem się na pieszy spacer po radomskim śródmieściu, o tej porze widzę tylko nieliczne grupki kibiców w biało-czerwonych barwach. 
 
Trochę zdziwił mnie brak plakatów, informujących o meczu Polska - Armenia. Owszem, na słupie u zbiegu ulic Struga, 25 Czerwca oraz Żwirki i Wigury, można było dostrzec plakaty informujące o walkach Kołecki-Łazarz i Nandor-Głowacki na gali KSW, która w Radomskim Centrum Sportu odbyła się... 21 listopada 2025 roku! Nadal wiszą tam również plakaty zapraszające kibiców Radomiaka na mecze PKO BP Ekstraklasy z Arką Gdynia i GKS Katowice. Wszystko ok, szkopuł w tym, że spotkania te odbyły się odpowiednio... 5 i 8 marca. O pojedynku reprezentacji U-21 cisza, mimo, że władze miasta ochoczo promowały to wydarzenie razem z Mazowieckim Związkiem Piłki Nożnej. Oczywiście, ktoś powie, że plakaty na słupach to już przeżytek, a dziś najlepsza reklama to ta w internecie i mediach społecznościowych, ale z drugiej strony szkoda, bo uliczna promocja też potrafi być skuteczna i zachęcająca. Tym bardziej jeśli umieścimy ogłoszenie kilkaset metrów od areny, gdzie ma ono się odbyć. 
 
To taki kamyczek do ogródka organizatorów i gospodarzy, którzy ogółem stanęli na wysokości zadania i kilka dni przed meczem wymienili murawę. Poprzednia była w fatalnym stanie, nową sprowadzono z Węgier. Był to zresztą podstawowy warunek do tego, aby mecz w ogóle rozegrano w Radomiu a nie w Płocku. Udało się! 

Brzęczek znów przy Struga 

Podążając więc na stadion przy Struga 63 przypominam sobie, że przecież obecny selekcjoner naszej młodzieżówki Jerzy Brzęczek, jako zawodnik pierwszej reprezentacji Polski, dwukrotnie grał tutaj w meczach towarzyskich - w 1993 roku przeciwko Finlandii (2:1 po golach Marka Leśniaka) i w 1994 z Białorusią (1:1, bramkę dla naszej drużyny uzyskał wówczas Jacek Bąk). 
 
Jerzy Brzęczek powrócił na Struga 63 w Radomiu, choć już jako trener młodzieżówki. 
 
Oczywiście po ponad trzydziestu latach krajobraz przy Struga 63 wygląda inaczej, Radomiak ma nowy stadion, obok niego znajduje się hala Radomskiego Centrum Sportu, gdzie swoje spotkania rozgrywają m.in. siatkarki Moya Radomka i siatkarze miejscowych Czarnych. Brzęczek był zadowolony z wymienionej murawy, jego podopiecznym nie pozostało nic innego, jak tylko zwyciężyć i to najlepiej w efektownym stylu. Wielu kibiców, zwłaszcza radomskich, z ciekawością czekało na występ pochodzącego z tego miasta Dawida Drachala, który obecnie gra w białostockiej Jagiellonii. To wychowanek innego klubu z Radomia, Broni, która kilka dni wcześniej hucznie świętowała swoje 100-lecie. 

W Radomiu bez Pietuszewskiego 

Przed meczem z Armenią Polacy prowadzili w swojej grupie eliminacyjnej, wygrali wszystkie wcześniejsze sześć spotkań (w tym z faworyzowanymi Włochami), tracąc tylko jednego gola. Wygląda na to, że Brzęczek, mający przecież doświadczenie z pracy z pierwszą reprezentacją kraju (w latach 2018-20), znalazł sposób na młodzieżowy zespół. 
 
Wiadomo już było, że w Radomiu nie skorzysta z Oskara Pietuszewskiego, gracza FC Porto. Ten bowiem zasilił dorosłą kadrę Jana Urbana, dzień wcześniej wystąpił zresztą w drugiej połowie meczu barażowego o mundial z Albanią na PGE Narodowym w Warszawie. 
 
 Protokół meczowy Polska - Armenia w eliminacjach MME U-21. 

Po Albanii, ale przed Szwecją 

Trzeba przyznać, że gdyby nie wygrana pierwszej reprezentacji z Albanią dzień wcześniej, mecz młodzieży w Radomiu obserwowałbym w zdecydowanie gorszym nastroju. Postawa podopiecznych Urbana w tym spotkaniu oraz ich starcie przeciwko Szwedom w Sztokholmie w finale baraży o mundial, było zresztą wiodącym tematem dziennikarskich rozmów w biurze prasowym. Przypomnę, mecz ze Skandynawami odbędzie się we wtorek 31 marca na ich terenie. Nie ma co ukrywać - nasz zespół czeka ciężka przeprawa, a już na pewno nie może on pozwolić sobie na takie błędy w obronie, jak w spotkaniu z Albańczykami. Cóż, jest to jednak temat na inną analizę i opowieść. Zainteresowanym polecam ten tekst: 

Kto grał w dorosłej kadrze? 

Kadra U-21 to bezpośrednie zaplecze pierwszej reprezentacji. Niektórzy podopieczni Brzęczka posmakowali już występów w dorosłej drużynie narodowej. Pod tym względem największe doświadczenie ma Kacper Urbański, dziś zawodnik Legii Warszawa, który zadebiutował jeszcze za kadencji selekcjonera Michała Probierza. W orbicie zainteresowań tamtego selekcjonera byli również: Michał Gurgul oraz Antoni Kozubal, aktualny kapitan młodzieżówki 
 
 Młodzi kibice na stadionie Radomiaka z niecierpliwością czekają na pierwszy gwizdek.  
 
Wymieniam kilka spostrzeżeń z kolegami po fachu w biurze prasowym, z niektórymi spotykam się po wielu miesiącach przerwy. Z akredytacją na piersi, w specjalnej kamizelce fotoreportera podążam na płytę stadionu. Melduję się tam jakieś 40 minut przed pierwszym gwizdkiem. 

Olimpijczyk w sztabie 

Trybuny przy Struga wypełniają się z minuty na minutę (w drugiej połowie spiker podał, że zasiadło na nich dokładnie 13007 sympatyków futbolu). Kozienice, Jastrzębia, Ciepielów, Tczów - widać transparenty z niektórych miast i miejscowości regionu radomskiego, oczywiście nie brakuje także flag Radomiaka. Dostrzegam również kibiców z innych części Polski, między innymi z Libiąża w Małopolsce czy Raszyna koło Warszawy. 
 
Na rozgrzewce dostrzegam Arkadiusza Onyszko, dziś członka sztabu trenerskiego Jerzego Brzęczka. Obaj pisali wspólną historię ponad trzydzieści lat temu. Drugi z wymienionych był kapitanem, zaś pierwszy rezerwowym bramkarzem reprezentacji olimpijskiej, która w 1992 roku wywalczyła srebrny medal w Barcelonie! Onyszko dziś odpowiada za szkolenie bramkarzy w polskiej kadrze U-21. - Dużo Was tu dzisiaj - rzuca w stronę fotoreporterów. 
 
Tak witałem się z Wami ze stadionu w Radomiu przed meczem Polska - Armenia.  

Mnóstwo dzieci na trybunach 

Oba zespoły wychodzą na płytę boiska. Z trybun płynie doping "Polska, Polska!". Skandują wspólnie dorośli oraz dzieci. Małych kibiców na tym meczu nie brakuje. Są wychowankowie radomskich klubów czy akademii piłkarskich, ale nie brak i grup zorganizowanych spoza miasta. Dla wielu młodych fanów to pierwsza taka okazja, aby oglądać na żywo mecz międzypaństwowy. Zdzierają gardła, z ciekawością obserwują otoczkę meczu, później z dumą śpiewają "Mazurka Dąbrowskiego". 
 
Trener Brzęczek skupiony, już gdzieś rozgrywa ten mecz "w głowie", tymczasem my - fotoreporterzy - szukamy sobie jak najlepszego miejsca, żeby zrobić dobre zdjęcie, uwiecznić reprezentację w swoim kadrze, złapać jakąś wyjątkową chwilę. Tak, nam też udziela się ta atmosfera. Kibicowskie szaliki wędrują do góry! 
 
Polska U-21 przed meczem z Armenią. W górnym rzędzie, od lewej: Kacper Urbański, Igor Drapiński, Bartosz Potulski, Wiktor Nowak, Michał Gurgul, Sławomir Abramowicz. Dolny rząd, od lewej: Jan Faberski, Marcel Reguła, kapitan Antoni Kozubal, Mateusz Kowalczyk, Dawid Drachal.  

"Chcemy gola!" 

Pierwsza połowa - niestety - zawodzi. Nasi piłkarze bezskutecznie walą głową w mur, składnych i groźnych akcji jak na lekarstwo. Nasz golkiper Sławomir Abramowicz także nie ma zbyt wiele pracy. Młodzi kibice z sektora tuż za moim, fotoreporterskim stanowiskiem, zaczynają się niecierpliwić. Oni przecież przyszli tu oglądać popisy naszych zawodników. 
- My chcemy gola, Polacy my chcemy gola! - intonuje jeden ze starszych fanów z dalszego sektora. Podrywa innych, stadion znów żyje. 
Podopieczni Brzęczka spełniają życzenie zniecierpliwionych fanów dopiero w końcówce pierwszej połowy. Do siatki Ormian trafia głową Marcel Reguła, akcja ta ma miejsce w 42 minucie! Wielu z nas odetchnęło z ulgą. Nadchodzi przerwa, czas uspokoić te emocje, wymienić się wrażeniami, może zadzwonić do kogoś znajomego, kto akurat nie mógł oglądać meczu z trybun. 
 
 W natarciu na bramkę Ormian Marcel Reguła (przy piłce), strzelec pierwszego gola dla Polski.  

"Jeszcze jeden!" 

Pierwsza połowa zaczyna się kapitalnie dla naszego zespołu. Po faulu obrońcy na Janie Faberskim sędzia dyktuje rzut karny dla Biało-Czerwonych. Na bramkę zamienia go kapitan zespołu Antoni Kozubal! W 48 minucie prowadzimy 2:0. 
- Jeszcze jeden, jeszcze jeden! - skandują kibice, mający apetyt na następne gole gospodarzy. 
Faktycznie, w grze Polaków widać więcej polotu, Ormianie z trudem za nimi nadążają, niektórych łapią skurcze, potrzebują wsparcia medyków ze swojego sztabu.  
 
 Antoni Kozubal wykorzystał w Radomiu dwa rzuty karne! 

Faberski zdobył trybuny 

Pojedynek wreszcie zaczyna układać się po naszej myśli. Młodzi kibice tuż za naszymi plecami krzyczą wniebogłosy: "Faberski, Faberski! Urbański, Urbański!" - skandują nazwiska swoich ulubieńców. Uśmiecham się widząc ich ekscytację, frajdę z tego, że w ogóle są na tym stadionie i oglądają Polskę w akcji. 
 
- Pewnie ponad 30 lat temu też krzyczałbym tak w kierunku Wojciecha Kowalczyka czy Andrzeja Juskowiaka - uśmiecham się w duchu, wspominając swoich idoli - srebrnych młodzieżowców z Barcelony. Niestety, jako dziecko mogłem oglądać ich jedynie w telewizji. 
 
Tu w Radomiu, w drugiej połowie meczu, nie wszystko toczy się jednak kolorowo. W 69 minucie straty zmniejsza Davit D. Hakobyan, który wykorzystuje rzut karny dla Ormian. Robi się nieco nerwowo. 
 
- Nie mogą tego wypuścić z ręki, to niedopuszczalne - wymieniamy szybkie uwagi między sobą, w gronie fotoreporterów. Z boku znów słyszymy głośne "FA-BER-SKI!". Faktycznie, urodzony w Płocku Janek, dziś gracz holenderskiego PEC Zwolle, sprawia obrońcom Armenii mnóstwo problemów. Jest szybki, aktywny, absorbujący rywali, lubiący pojedynki "jeden na jeden". 
 
Szybkie rajdy i wiatr we włosach. Jan Faberski podbił serca młodych kibiców. 

Niezawodny Kozubal 

W 78 minucie sędzia dyktuje trzeciego w meczu, a drugiego karnego dla Polski (za faul na Regule)! Piłkę na "wapnie znów" ustawia kapitan Kozubal i ponownie nie zawodzi! Podwyższa wynik na 3:1 dla naszej drużyny. Odzyskujemy spokój, odbieramy rywalom animusz. Trybuny oczywiście szaleją, bo zwycięstwo jest coraz bliżej. 
- Proszę pana, zrobi mi pan zdjęcie z Faberskim?! Moim telefonem? Może pan krzyknąć do niego, żeby tu przyszedł? - pyta mnie, a właściwie krzyczy jeden z młodych fanów. 
- Zrobię, jeśli tylko tu podejdzie - odpowiadam małemu fanowi. 
 
Jeden z moich kolegów - fotoreporterów uśmiecha się porozumiewawczo. Dzieciaki potrafią stworzyć super atmosferę. dopingując, dają z siebie wszystko. Ktoś podnosi w górę tabliczkę z napisem "Kacper Urbański daj koszulkę". Najmłodsi wiedzą, że za chwilę skończy się mecz i jest szansa na to, iż piłkarze podejdą do najbliższych sektorów, aby podziękować za doping.  
 
 
Tak młodzi kibice fetowali trzeciego gola dla Polski, którego ponownie z karnego strzelił Antoni Kozubal. Wideo Piotr Stańczak. 

Mamy to: Polska - Armenia 4:1 

Myślę sobie, że to jest właśnie to! Radość z kibicowania, radość z piłki, spontaniczność, dla takich chwil warto wybierać się na stadiony, gdy gra Polska. Pstrykam te fotki i dochodzę do wniosku, że dzięki tym rozkrzyczanym młodym odzyskałem entuzjazm do futbolu. 
 
Tymczasem w 90 minucie szybką akcję Polaków finalizuje Daniel Mikołajewski, jeden ze zmienników, których Brzęczek wpuścił na boisko w drugiej połowie. Polski zawodnik pewnie uderzył piłkę obok ormiańskiego bramkarza, umieścił ją w prawy rogu. Bezskutecznie goniący Mikołajewskiego obrońca gości mógł tylko bezradnie odprowadzić ją wzrokiem. Majstersztyk! Już po raz czwarty, na cześć zdobywcy bramki dla Polski, z głośników na stadionie płynie refren słynnego utworu piosenkarki Gali "Freed from desire". 
 
Mamy to - wreszcie końcowy gwizdek i zwycięstwo 4:1! Ekscytacja wśród kibiców coraz większa, ci najmłodsi z niecierpliwością czekają na swoich idoli, aby podeszli do ogrodzenia, przybili piątkę a może właśnie oddali upragnioną koszulkę. Część piłkarzy faktycznie podeszło bliżej, dziękując fanon za doping. Reszta biła im brawo i pozdrawiała już z murawy. Jestem pewien, że dla wielu małych kibiców, nawet jeśli jeszcze nie dostali upragnionych koszulek od swych idoli, ten wieczór 27 marca w Radomiu będzie niezapomniany! 

Teraz Czarnogóra 

Biało-Czerwoni odnieśli siódme zwycięstwo w eliminacjach i prowadzą w swojej grupie przed Włochami, Czarnogórą, Szwecją, Macedonią Północną i właśnie Armenią. We wtorek 31 marca zmierzą się z Czarnogórą na wyjeździe. Później do rozegrania pozostaną im jeszcze spotkania ze Szwedami (30 września u siebie) oraz Włochami (5 października na wyjeździe). Finały Młodzieżowych Mistrzostw Europy odbędą się w 2027 roku. 
 
Wkrótce więcej zdjęć z meczu Polska - Armenia w Radomiu. 
 
Radosław Gilewicz (z prawej), były reprezentant Polski, jako ekspert TVP Sport. 
 
Arkadiusz Onyszko, srebrny medalista olimpijski, jest trenerem kadry bramkarzy kadry U-21.
 




























 

0 komentarze:

Prześlij komentarz