Polecane

01 kwietnia 2026

Szwecja - Polska 3:2. Wnioski na gorąco: dlaczego nie pojedziemy na mundial?

PIŁKA NOŻNA. Jeśli chcesz zagrać w finałach mundialu - na pewne błędy nie możesz sobie pozwolić, a gdy masz rywala na przysłowiowym widelcu - to go dobij. W przeciwnym razie pozostanie ci tylko rozpamiętywanie. Polska przegrała na wyjeździe ze Szwecją 2:3 w decydującym meczu barażu. Po raz pierwszy od dziesięciu lat nie wystąpimy w wielkiej, piłkarskiej imprezie... 
Jan Urban nie awansował na mundial, ale będzie kontynuował pracę z reprezentacją Polski. Zdjęcia Piotr Stańczak.  
 
Mam na karku już grubo ponad czterdzieści wiosen i w swoim kibicowskim życiu musiałem przełknąć wiele porażek reprezentacji Polski. Ta, poniesiona 31 marca 2026 roku w Sztokholmie, należy do gatunku tych szczególnie bolesnych. Podobnie jak na przykład ta sprzed 34 lat, w turnieju olimpijskim w Barcelonie, kiedy na słynnym Camp Nou nasza młodzieżówka przegrała z gospodarzami, Hiszpanią 2:3, także po bramce straconej w samej końcówce. 

Ta porażka boli najbardziej 

Przeżyłem też wiele bolesnych porażek ze Szwedami. Oto dokładnie 27 lat temu, w spotkaniu eliminacyjnym do Euro 2000, podopieczni Janusza Wójcika ulegli Skandynawom 0:1 na Stadionie Śląskim. Jerzy Brzęczek stracił piłkę w środku pola, bezskutecznie gonił Fredrika Ljungberga, ale go nie dogonił i straciliśmy bramkę, bijąc głową w mur. Wtedy też był 31 marca. 
 
Lata 90. czy początek XXI wieku to jednak czas, kiedy Skandynawowie z reguły boleśnie nas obijali. Wtedy musieliśmy znać swoje miejsce w szyku, Szwecja posiadała klasową ekipę, z wieloma gwiazdami światowego formatu w składzie, jak Thomas Brolin, Kenneth Anderson, Stefan Schwarz czy Henrik Larsson. Ta przegrana, w barażu o amerykański mundial, boli jednak znacznie bardziej. Dlaczego? Ponieśliśmy ją po naprawdę niezłym meczu, który - wydawało się - że w pewnym momencie zaczyna już układać się po naszej myśli. 

Szwecja jak chirurg 

Przegrywaliśmy 0:1, odrobiliśmy za sprawą gola Nicoli Zalewskiego. Dostaliśmy gola "do szatni" - ponownie doprowadziliśmy do remisu za sprawą Karola Świderskiego. Chyba nie tylko ja, siedzący przed telewizorem, miałem wrażenie, że złapaliśmy wiatr w żagle i możemy dobić Skandynawów. W najgorszym momencie, w samej końcówce, dostaliśmy trzeciego gola. Tym razem już nie udało się odrobić strat. Pozostał ból, żal, rozgoryczenie. 
 
Cóż z tego, że Szwedom daleko pod względem formy do ich dawnych poprzedników? W półfinale barażu pokonali Ukrainę 3:1, we wtorek z chirurgiczną precyzją wykonywali cięcia - czytaj: strzelali nam gole. Trzeba powtórzyć wyświechtane już piłkarskie porzekadła, ale jakże dla nas okrutne - jeśli chcesz zagrać w finałach mundialu, na pewne błędy w obronie nie możesz sobie pozwolić. Kiedy masz rywala na przysłowiowym widelcu - dobij go! Dasz mu oddech, nadzieję - przegrywasz. Pięć dni wcześniej swoich szans nie wykorzystała w Warszawie Albania, Szwecja już tak łaskawa, tym bardziej na swoim stadionie, nie była. 

Baraże nie wybaczają błędów 

Gra w obronie od lat jest zmorą naszej reprezentacji. Proste niekiedy straty, błędy, nerwowość na swojej połowie czy pod własną bramką, niejednokrotnie mściły się na nas okrutnie. Można dziś sobie dywagować, że Szwedzi byli w naszym zasięgu, nawet pokusić się na siłę o stwierdzenie, że byliśmy piłkarsko lepszą drużyną, tylko co z tego? W piłce ostatecznie liczy się to, co wpadnie do siatki przeciwnika. 
 
Robert Lewandowski po raz pierwszy od 2016 roku nie zagra z kadrą na wielkim turnieju.  
 
Baraże nie wybaczają błędów, przegrywasz - kolejnej szansy już nie masz, na mundial pojedzie przeciwnik, który może nie był efektowny, dominujący, ale do bólu precyzyjny i zdeterminowany. Koniec kropka. 

Urban zostaje 

Faktem jest, że nie zagramy w wielkiej, piłkarskiej imprezie po raz pierwszy od dziesięciu lat. Ominął nas mundial w Brazylii w 2014 roku, ale potem występowaliśmy w finałach Mistrzostw Europy 2016, 2020 i 2024 a także Mistrzostw Świata 2018 i 2022. Jan Urban, jako selekcjoner, przegrał pierwszy mecz w swojej kadencji, niestety, dziś ten najważniejszy. 
 
Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza zapowiedział już, że przedłuży umowę z trenerem i jest to dobra, rozsądna decyzja. Przed nim najpierw Liga Narodów (w której ponownie będziemy rywalizowali m.in. ze Szwecją), później eliminacje do Euro 2028. To czas wyciągania wniosków i spokojnej budowy reprezentacji. Niechaj ten mecz w Sztokholmie będzie nauczką na przyszłość i za kilka lat już tylko niemiłym wspomnieniem... 
 
POLECAM:  
 
Włodzimierz Lubański na spotkaniu w Stąporkowie. Wideo Piotr Stańczak.  

0 komentarze:

Prześlij komentarz