Polecane

08 czerwca 2026

Jaki był mundial we Włoszech w 1990? Kulisy i wywiady: Brehme, Listkiewicz, Moravcik oraz N'Kono!

PIŁKA NOŻNA. Przed nami finały Mistrzostw Świata w USA, Meksyku oraz Kanadzie. Z tej okazji wspominam "swój" pierwszy mundial, który świadomie oglądałem, przeżywałem i analizowałem. Oto moja opowieść, w której zawarłem też fragmenty własnych wywiadów z Andreasem Brehme, Lubomirem Moravcikiem, Thomasem N'Kono oraz Michałem Listkiewiczem. Polecam!  
 Piłkarze RFN cieszą się ze zdobycia mistrzostwa świata w 1990 roku. Foto Facebook/Andreas Brehme. 
 
Urodziłem się w 1980 roku. Moja przygoda ze sportem na dobre zaczęła się pod koniec tamtej dekady, gdy w AC Milan brylował holenderski tercet: Ruud Gullit, Marco van Basten i Frank Rijkaard. Wychowywałem się w małej wsi Nowy Odrowążek, gdzie jako dzieciaki uganialiśmy się za piłką na nieużytkowanych pastwiskach lub betonowym boisku, udając naszych idoli z San Siro. 

Mundial Italia 1990 to był impuls 

To jednak dopiero Mistrzostwa Świata we Włoszech w 1990 roku stały się prawdziwym impulsem, który na zawsze zawładnął moim życiem. Jako dziesięciolatek chłonąłem wiedzę o stadionach i piłkarzach jak gąbka, a niedosyt po transmisjach telewizyjnych leczyłem, „dogrywając” mecze na domowych piłkarzykach kupionych w jedynym w okolicy kiosku. Za piłkę służyła mi... metalowa kulka z łożyska. Piłkarzyki pozwalały mi rozgrywać swój mundial, dopóki sprężyny zupełnie się nie zużyły. 

Milla, Caniggia i inni! 

Moimi bohaterami nie byli wówczas Polacy, których po raz pierwszy od szesnastu lat zabrakło na turnieju, lecz postacie egzotyczne i charyzmatyczne: tańczący w narożniku Kameruńczyk Roger Milla, blondwłosy Argentyńczyk Claudio Caniggia czy ekstrawagancki kolumbijski bramkarz Rene Higuita. Nie byłem wielkim fanem włoskiej piłki, ale z pewnością wrażenie robił na mnie król strzelców tamtych mistrzostw Salvatore Schillaci, który nigdy wcześniej ani też później nie błyszczał już na boiskach tak bardzo, jak na przełomie czerwca i lipca 1990. 

N'Kono: miłość i rozczarowania

Bardzo liczyłem na to, że do półfinału dotrze rewelacyjny Kamerun. Niestety, "Nieposkromione Lwy" uległy w decydującym pojedynku Anglikom, których głównym egzekutorem był z kolei nielubiany wówczas przeze mnie (i chyba wszystkich polskich kibiców) Gary Lineker. Afrykańczycy ulegli po dogrywce 2:3, do czego przyczyniły się dwa karne, jakie sfinalizował angielski supersnajper. Po latach wspominałem tamten turniej w wywiadzie z ówczesnym bramkarzem Kamerunu - Thomasem N'Kono. 
 
- Nasza drużyna rosła w siłę od pierwszego pojedynku z Argentyną, który wygraliśmy 1:0. Przed pojedynkiem z Anglią mieliśmy problemy kadrowe i pewnie niewiele osób spodziewało się, że to będzie nasz najlepszy mecz w turnieju. Co to kryć, jeśli od awansu do półfinału dzieli cię siedem minut i tracisz ogromną szansę, to zawsze przychodzi smutek... (w 83 minucie Kamerun stracił gola na 2:2, zaś trzecią bramkę w dogrywce, w 105 minucie - przyp. autora) Futbol to taka miłość, która dostarcza też rozczarowań i my tego doświadczyliśmy - wspominał N'Kono, który osiem lat wcześniej, na mundialu w Hiszpanii powstrzymał z kolei napastników reprezentacji Polski (mecz zakończył się bezbramkowym remisem).  
 
Wywiad z legendą kameruńskiej piłki znajdziecie tutaj: 

Najpierw komary, potem... Goycoachea! 

Do dziś pamiętam gorący lipcowy wieczór, dzień półfinału między Włochami i Argentyną. Wróciłem do domu z boiska pod lasem, w pobliżu były bagna (do którego czasem wpadały nam piłki...), komary cięły niemiłosiernie. Wziąłem szybką kąpiel i chwilę później emocjonowałem się meczem! Moim bohaterem był argentyński bramkarz Sergio Goycoachea, który obronił dwa rzuty karne. 
 
Kibicowałem "Albicelestes", jak już dodałem powyżej, gospodarze - Włosi, nie byli moimi ulubieńcami. Następnego dnia miałem przynajmniej okazję śmiać się z sąsiada - rówieśnika, który z kolei był wielkim fanem Italii. Sam miał duży talent do piłki, ale nigdy go nie spełnił. Już nie żyje, nie spotkamy się i nie powspominamy...  

"Listek" wspomina mundial we Włoszech 

Zafascynowany tym turniejem, po ponad trzydziestu latach miałem zaszczyt rozmawiać z jego bezpośrednimi uczestnikami. Michał Listkiewicz, do 2022 roku jedyny polski sędzia w finale mundialu, opowiadał mi, jak dwa dni przed meczem RFN – Argentyna dowiedział się o swojej nominacji, co było ewenementem, gdyż wcześniej prowadził już półfinał. 
 
 Michał Listkiewicz wspomina piłkarski mundial we Włoszech sprzed 36 lat. Foto Piotr Stańczak.  
 
Były prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej wspominał specyficzną atmosferę w Neapolu, gdzie Diego Maradona był piłkarskim bogiem, ale w starciu z Italią kibice ostatecznie wybrali wspieranie gospodarzy. Listkiewicz sędziował tam rekordowe osiem spotkań, czując metafizyczne wsparcie – Jan Paweł II obiecał mu modlitwę za jego powodzenie. 
 
Wspomnienia "Listka" znajdziecie tutaj: 

Wyjątkowy wywiad z Brehme 

Finał rozstrzygnął rzut karny podyktowany w 85. minucie za faul na Rudim Voellerze. Sam Andreas Brehme, strzelec tego złotego gola, przyznał mi w rozmowie, że był to absolutny punkt kulminacyjny jego kariery. Podkreślał, że ówczesna reprezentacja Niemiec była „prawdziwą drużyną”, a autorytet Franza Beckenbauera scalał wszystko w idealną całość. 
 
Wywiad z Brehme przeprowadziłem dwa lata przed jego śmiercią. Link do rozmowy tutaj: 

Moravcik filarem naszego sąsiada 

Z kolei Lubomir Moravcik, reprezentujący barwy Czechosłowacji, przypomniał mi, jak bardzo futbol ewoluował od tamtego czasu – wspomniał choćby o przepisie pozwalającym bramkarzom łapać piłkę po podaniu od własnego zawodnika. 
 
Czytajcie: 

To było święto 

Dla mnie Italia '90 to coś więcej niż wynik sportowy. To autentyczne święto, które – jak wspominał Listkiewicz – czuć było w każdej małej uliczce i knajpce, w przeciwieństwie do nieco „sztucznej” atmosfery mundialu w USA cztery lata później. Te wspomnienia, od biegów po pastwiskach Nowego Odrowążka po wywiady z legendami, stanowią fundament mojej pasji. Choć wielu uważa tamten turniej za nudny, dla mnie, dziesięcioletniego wówczas chłopca, był on poezją i bramą do świata wielkiego futbolu i zarazem dziennikarstwa sportowego. 
 
W mistrzostwach w Italii brały udział 24 zespoły, niestety, Polska nie zakwalifikowała się do tamtego turnieju. Powspominajmy - takie rozstrzygnięcia zapadły w fazie pucharowej. 

Wyniki mundialu we Włoszech w 1990 roku  

1/8 finału (23.06 – 26.06.1990)

  • Anglia – Belgia 1:0 po dogrywce (bramka: David Platt 119). 
  • Hiszpania – Jugosławia 1:2 po dogrywce (Julio Salinas 84 - Dragan Stojković 78, 93).
  • Włochy – Urugwaj 2:0 (Salvatore Schillaci 65, Aldo Serena 83).
  • Irlandia – Rumunia 0:0, karne 5:4.
  • RFN (Republika Federalna Niemiec) – Holandia 2:1 (Jurgen Klinsmann 81, Andreas Brehme 85 - Ronald Koeman 89 z karnego).
  • Brazylia – Argentyna 0:1 (Claudio Caniggia 81). 
  • Czechosłowacja – Kostaryka 4:1 (Thomas Skuhravy 12, 63, 82, Lubos Kubik 76 - Ronald Gonzalez 55). 
  • Kamerun – Kolumbia 2:1 po dogrywce (Roger Milla 106, 108 - Bernardo Redin 115).  

Ćwierćfinały (30.06 – 01.07)

  • Anglia – Kamerun 3:2 po dogrywce (Platt 25, Gary Lineker 83 z karnego i 105 z karnego - Emmanuel Kunde 61, Eugen Ekeke 65).
  • RFN – Czechosłowacja 1:0 (Lothar Matthaus 25).
  • Włochy – Irlandia 1:0 (Schillaci 38).
  • Jugosławia – Argentyna 0:0, karne 2:3

Półfinały (03-04.07)

  • RFN – Anglia 1:1, karne 4:3 (Brehme 60 - Lineker 80).
  • Włochy – Argentyna 1:1, karne 3:4 (Schillaci 17 - Caniggia 67). 

Mecz o trzecie miejsce (07.07)   

  • Włochy - Anglia 2:1 (Roberto Baggio 71, Schillaci 86 z karnego - Platt 81).   

Finał (08.07)

  • RFN – Argentyna 1:0 (Brehme 85 z karnego).  
RFN: Illgner - Berthold (73. Reuter), Buchwald, Augenthaler, Kohler, Brehme - Haessler, Matthaus, Littbarski - Voeller, Klinsmann. 
Argentyna: Goycoachea - Serizuela, Simon, Ruggeri (46. Monzon) - Basualdo, Burruchaga (53. Calderon), Lorenzo, Troglio, Sensini - Dezotti, Maradona.  
Źródło: Flashscore.  

Italia'90 okiem AI 

Uwaga - po raz pierwszy do swych autorskich wspomnień dołączam... analizę sztucznej inteligencji. Może zawierać błędy językowe czy składniowe, podcast nie wyraża bezpośrednio mojej opinii, choć w wielu wątkach jest zbieżny z osobistymi odczuciami. Zobaczcie poniżej. 
 

 

0 komentarze:

Prześlij komentarz