Polecane

25 czerwca 2026

Był moim rówieśnikiem, gdy zachwycił piłkarski świat! Oto, co wyznał Owen 25 lat po słynnym meczu

PIŁKA NOŻNA. Jest ode mnie starszy tylko o trzy i pół miesiąca, pewnie dlatego szczególnie trzymałem za niego kciuki w czasie finałów Mistrzostw Świata w 1998 roku we Francji. Osobiście spotkałem Michaela Owena dopiero ćwierć wieku po pamiętnym turnieju! 
Michael Owen przed Meczem Legend w Tychach w 2023 roku. Zdjęcia Piotr Stańczak. 
 
Michael Owen będzie pierwszym bohaterem mojego nowego cyklu Piłkarskie migawki Stańczaka. Nie byłem nigdy wielkim fanem angielskiej piłki, zapewne z tego względu, że w latach mojego dzieciństwa i młodości regularnie gnębili naszą reprezentację. Przyczynili się także do wyrzucenia Polski z finałów mundialu we Francji w 1998 roku

Michael Owen - mój rówieśnik 

Postać Michaela Owena zainteresowała mnie mocno tuż przed mistrzostwami nad Sekwaną. Nie tylko mnie, bo świat futbolowy dostrzegł jego wielki talent, selekcjoner Anglików Glenn Hoddle postanowił powołać młodego napastnika do kadry na mundial. Owen miał wówczas 18,5 roku, podczas gdy ja liczyłem sobie... osiemnaście wiosen i dwa miesiące! 
 
Po raz pierwszy w swoim kibicowskim życiu miałem okazję oglądać w akcji, w największym piłkarskim turnieju na globie, swojego rówieśnika. Pewnie dlatego kibicowałem mu, liczyłem, że przedstawiciel pokolenia urodzonego na przełomie lat 70 i 80 XX wieku pokaże na tle starszych rutyniarzy ciekawy, ofensywny futbol. Takie wtedy miałem odczucia i nadzieje. Musiałem polegać na równolatku z Anglii, bo Polacy do Francji nie pojechali, a nasi piłkarze z lat 1979-80 nie pojawiali się wtedy w dorosłej kadrze, pewnie nie tyle ze względu na wiek, co po prostu umiejętności. 

Gwiazda The Reds i Anglii 

Owen to wychowanek FC Liverpool. Na mundial jechał właśnie jako zawodnik The Reds. W seniorskim zespole tego klubu zadebiutował raptem dwa lata wcześniej, robił furorę na boiskach Premier League. W młodzieżowych reprezentacjach Anglii nie grał zbyt wiele, bo szybko okazało się, że będzie nadzieją i zarazem podporą dorosłej kadry. 
 
Na uznanie zasługuje fakt, że jako nastolatek znalazł sobie miejsce wśród takich gwiazd jak Alan Shearer, David Beckham, Teddy Sheringham, Paul Ince, Paul Scholes, Tony Adams czy jeszcze wielu innych. Tuż przed francuskim mundialem strzelił gola Maroku w towarzyskim spotkaniu i stał się do tamtej pory najmłodszym w historii zdobywcą bramki dla reprezentacji Anglików. Kiedy Lwy Albionu rok wcześniej eliminowały z finałów mundialu Polaków, Owen dopiero czekał na swoją szansę i spełnienie marzeń o debiucie w kadrze. 

Nastolatek bożyszczem 

W czasie mistrzostw w 1998 roku ja kończyłem trzecią klasę liceum, świeżo za sobą miałem praktyki zawodowe w biurze i magazynie zakładu Wkrętaki w Skarżysku-Kamiennej, pochłaniałem tomy prasy sportowej i generalnie... uganiałem się za dziewczynami. Ot, jak na normalnego 18-latka przystało. Owen cieszył się tymczasem mianem najlepszego piłkarza i snajpera ligi angielskiej, stał się bożyszczem wyspiarskich fanów. W trakcie mistrzostw zasłynął golem, którego strzelił w ćwierćfinale przeciwko Argentynie. Szalone spotkanie zakończyło się remisem 2:2, w rzutach karnych lepsi byli wirtuozi z Ameryki Południowej. 

Anglia - Argentyna. Popisy Owena 

Jak wyglądało tamto spotkanie? W 6 minucie prowadzenie dał Argentyńczykom Gabriel Batistuta, który wykorzystał rzut karny. Już cztery minuty później piłkarz Liverpoolu wypracował dla Anglii bramkę na 1:1. Po faulu na nim sędzia podyktował rzut karny, który sfinalizował Shearer. W 16 minucie Wyspiarze objęli prowadzenie. Owen otrzymał podanie ze środka pola od Beckhama, popisał się blisko 40-metrowym rajdem, żaden z Argentyńczyków nie zdołał go zatrzymać, Michael wpadł w pole karne rywala i oddał piękne uderzenie z około 11 metrów! To była kapitalna szarża po której Anglia prowadziła 2:1. 
 
W ostatnich sekundach pierwszej połowy Argentyna wyrównała po celnym uderzeniu Javiera Zanettiego. W drugiej części emocji też nie brakowało, choć bramki już nie padły. Ledwie zaczęła się następna odsłona meczu a czerwoną kartkę ujrzał Beckham. W 47 minucie na murawę powalił go Diego Simeone, rozwścieczony Anglik, jeszcze leżąc na brzuchu, kopnął Argentyńczyka w nogę a ten padł jak cięty na murawę. As Manchesteru United wyleciał z boiska, natomiast gwiazdor Albicelestes dostał żółtą kartkę. 
 
Dramatyczny mecz zakończył się dopiero w rzutach karnych, w których Argentyna wygrała serię jedenastek 4:3. Owen wykorzystał swoją szansę, w przeciwieństwie do Paula Ince'a oraz Davida Batty'ego. Tak to Anglia zakończyła mundial we Francji na 1/8 finału, zdecydowanie poniżej oczekiwań swoich fanów. 
 
Skrót tamtego, pamiętnego spotkania i popisy Owena możecie obejrzeć poniżej.  
 

Grał przeciwko Polsce  

Anglia odpadła, ale przed Owenem rysowała się prawdziwie gwiazdorska przyszłość. "Cudowne dziecko" brytyjskiej piłki przełomu XX i XXI wieku nie osiągnęło jednak sukcesów z reprezentacją Lwów Albionu ani w kolejnych mundialach ani też finałach Mistrzostw Europy. 
 
Warto dodać, że na poziomie reprezentacyjnym Owen dwukrotnie rywalizował z Polakami. Po raz pierwszy w 1999 roku, w eliminacjach do Euro 2000 (Anglia wygrała u siebie 3:1 i zremisowała w Warszawie 0:0), ponownie pięć lat później, w kwalifikacjach do MŚ 2006. Wyspiarze dwa razy pokonali podopiecznych Pawła Janasa 2:1, Owen strzelił nam gola w rewanżowym pojedynku w Manchesterze. Łącznie w angielskiej reprezentacji rozegrał 89 spotkań, strzelił 40 goli. 

Klubowe sukcesy 

Znacznie lepiej potoczyła się jego klubowa kariera. W 1998 i 1999 roku był królem strzelców Premiership. Z Liverpoolem wygrał między innymi Puchar UEFA, Puchar Anglii, Superpuchar Europy, z Manchesterem United zdobył mistrzostwo Anglii, dotarł też do finału Ligi Mistrzów. W 2001 roku wywalczył Złotą Piłkę - tytuł najlepszego futbolisty na świecie. Owen występował też w Realu Madryt, Newcastle United, karierę zakończył w Stoke City mając niespełna 34 lata. 

Owen i inne gwiazdy w Tychach 

Jak doszło do naszego spotkania? To nastąpiło w listopadzie 2023 roku. Owena zaprosili do Polski organizatorzy Meczu Legend w Tychach, w którym wystąpił razem z innymi gwiazdami - Włochami Alessandro Del Piero i Marco Materazzim a także Hiszpanem Luisem Garcią. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, w stadionowych kuluarach rozmawiałem z gwiazdorem mojej młodości. Salka konferencyjna była ciasna, czwórka gwiazd odpowiadała na pytania dziennikarzy, każdy z nas zagadywał tego, który był akurat wolny, słuchając równocześnie rozmów po sąsiedzku. Warunki do pracy były nietypowe, ale wspomnienia wynagrodziły wszystkie niedogodności. 
 
- Mister Owen, can we talk? - zaczepiłem Michaela, przeciskając się przez grupkę śląskich reporterów. Zgodził się oczywiście, chętnie. 
- Hi, nice to meet you - odpowiedział. Wymieniliśmy grzecznościowe zwroty, potem, nieco łamaną angielszczyzną pytałem go o wspomnienia właśnie z meczu przeciwko Argentynie. 

Radość i smutek angielskiego snajpera 

- W czasie tamtych finałów mistrzostw świata mieliśmy wówczas naprawdę mocną reprezentację. Czasem wracam pamięcią do tego starcia z Argentyną, kończyliśmy je w dziesiątkę. Uważam, że byliśmy wtedy lepszym zespołem, niewykluczone, że grając w jedenastu, przechylilibyśmy szalę zwycięstwa na swoją korzyść. O wszystkim zdecydowały rzuty karne, które zawsze są loterią. Odpadliśmy, żałuję tego do dziś. Osobiście dzięki temu meczowi, tamtym mistrzostwom, zdobyłem światową sławę jako nastolatek. Wówczas jednak byłem zarówno szczęśliwy jak też smutny z powodu odpadnięcia naszej drużyny z mundialu. Prawdopodobnie był to najlepszy mecz tamtego turnieju, niestety, dla nas zakończył się niekorzystnie - opowiadał mi Michael Owen.  

Pamiętny wywiad 

Weteran z Anglii wspominał, że starcia jego reprezentacji z Polakami, w czasach jego zawodniczej kariery, zawsze były zacięte, emocjonujące, Owen ciepło wspominał również gorący doping polskich kibiców. 
 
- Dziękuję ci, że przypominasz mi różne szczegóły, mecze i wyniki z mojej kariery, ja nie jestem w stanie pamiętać ich wszystkich, bramek czy dat spotkań. Kojarzę dobrze może z 50, 60 meczów, ale na pewno nie każdy - dodał, żegnając się ze mną, tuż przed wyjściem na murawę stadionu GKS Tychy. Potem już "przejęli go" łowcy autografów oraz przedsiębiorcy, którzy zapłacili organizatorom za to, aby wystąpić wspólnie z futbolowymi legendami. 
 
Poniżej zapis mojej rozmowy z Owenem w Tychach.  
 

Michael Owen w Tychach - galeria zdjęć z Meczu Legend. 


Michael Owen (z lewej) i Marco Materazzi, były obrońca reprezentacji Włoch. 
 

Owen i Materazzi ze swymi młodymi, polskimi fanami. 
 
Michael Owen (pierwszy z prawej) na stadionie GKS Tychy. 
 


Owen i włoski gwiazdor Alessandro Del Piero podczas Meczu Legend w Tychach. 
 


 
POLECAM:  

0 komentarze:

Prześlij komentarz