Przejdź do głównej zawartości

Boisko to nie papier, Mołdawia przed nami nie uklęknie a medialny jazgot jest zbędny (KOMENTARZ)

PIŁKA NOŻNA. Mecz towarzyski Polska - Niemcy oraz wypowiedź selekcjonera Fernando Santosa, że dla niego najważniejszy będzie pojedynek z Mołdawią, wywołał burzę w polskich mediach. Znani dziennikarze nie gryzą się w język. Postanowiłem więc, że i ja nie będę gryzł się w swój. 
Robert Lewandowski i jego koledzy powalczą w czerwcu z Niemcami a potem Mołdawią. Fot. Kadr z transmisji w TVP Sport
 

Fakty są takie - 16 czerwca na PGE Narodowym Polska ma zagrać towarzysko z Niemcami (gospodarzami finałów Mistrzostw Europy w 2024 roku), będzie to również symboliczny, pożegnalny mecz Jakuba Błaszczykowskiego w reprezentacji Polski. Cztery dni później biało-czerwoni powalczą z kolei w Mołdawii o punkty w eliminacjach do Euro. Kiedy już Polski Związek Piłki Nożnej ogłosił, że nasza kadra zmierzy się z Niemcami, nastąpił zgrzyt, ponieważ trener Fernando Santos w wywiadzie dla TVP oznajmił, że dla niego ważniejsze będzie starcie z Mołdawianami, bo tu gra idzie o punkty w eliminacjach. 

"Grzanie" tematu

Część dziennikarzy zareagowała wręcz histerycznie - jak to, taki mecz, z Niemcami, a Portugalczyk daje do zrozumienia, że jest bez znaczenia i być może nie wystawi w nim najmocniejszego składu? Na głowę Santosa posypały się gromy, szczególnie na antenie Kanału Sportowego i portalu Weszło. Mateusz Borek właśnie w "Mocy futbolu" stwierdził, że selekcjoner powinien już myśleć o tym, aby osiągnąć jak najlepszy wynik w finałach Euro, przynajmniej taki, jak Adam Nawałka ze swoimi wybrańcami w 2016 roku (ćwierćfinał). Borek dał do zrozumienia, że przy tym regulaminie awans do finałów mistrzostw powinien być wręcz formalnością (wchodzą dwie najlepsze drużyny z grupy). 

Jakub Białek z Weszło w swoim artykule poszedł jeszcze dalej zadając pytanie, od kiedy to Mołdawia jest piłkarską potęgą i do meczu z nią trzeba specjalnie się przygotowywać.

Tak, tak... Cała ta sprawa dostarczyła mi prostego wniosku, że jednak zbyt długa przerwa w meczach reprezentacji (tym razem niespełna 3-miesięczna) niektórym mediom nie sprzyja, więc w oczekiwaniu na kolejne potyczki biało-czerwonych "grzeją" złapany temat "na siłę". Trwa więc analiza słów Santosa, rozbierane są one na czynniki pierwsze, tylko wybaczcie biednemu dziennikarzowi z prowincji, ale całkowicie nie wiem, w jakim celu. Oczywiście mecz z Niemcami zapowiada się ciekawie sam w sobie, natomiast to nie w nim będziemy walczyli o punkty w eliminacjach, ani trochę nas nie przybliży i nie oddali od finałów. 

Portugalczyk podszedł do sprawy pragmatycznie. Pewnie i nie wie, jakie emocje towarzyszą nam, Polakom, kiedy przychodzi grać z zachodnim sąsiadem. Nie musi zresztą, tak jak i my nie musimy sobie niczego udowadniać w starciu z Niemcami. Mecz zakontraktowano, trzeba wyjść, pokazać dobry futbol, aby dostarczyć emocji kibicom, którzy za bilety wyłożą duże pieniądze. Potem szykować się do ciężkiego pojedynku z Mołdawią. Żadnej filozofii tu nie ma, cały ten medialny jazgot jest niepotrzebny. 

Nie traktować Mołdawii "z góry"

Selekcjoner odpowiada za dobór zawodników, skład wyjściowy, taktykę i z tego będzie rozliczany. Dajmy mu przygotować się do jednego i drugiego meczu, oceniajmy po fakcie i analizujmy, czy miał rację. Za to w końcu bierze niemałe pieniądze, a na jego (nie)korzyść będzie przemawiała ilość punktów, nie kontekst wypowiedzi w wywiadach. Proste jak konstrukcja cepa. Może faktycznie PZPN do końca nie dogadał z selekcjonerem kwestii tego meczu z Niemcami, pewnie gdzieś szwankowała komunikacja, ale nie jest to problem, który wstrząśnie polską piłką i reprezentacją za nieco ponad miesiąc... Panowie Borek, Stanowski i Białek - zostawcie teraz ten temat, nie warto. Oceniać będziemy wszystko po końcowym gwizdku w meczu z Mołdawią. 
 
Właśnie. Dziwi mnie trochę to traktowanie Mołdawii z przysłowiowej góry. Oczywiście, panowie, ja tak samo jak wy chciałbym, aby takich rywali nasza reprezentacja ogrywała z marszu. Tyle, że w obecnej sytuacji, aż tacy mocni nie jesteśmy, żeby na tego typu przeciwników spoglądać niczym herosi z niebios i przymrużeniem oka. Bez względu na to, w jakich klubach występują obecni kadrowicze, w ostatnich miesiącach nie tworzą reprezentacji, która budziłaby postrach w Europie. Część funkcjonuje zupełnie inaczej u swych bieżących pracodawców niż w kadrze, nie jest to żadna nowość. Ileż to już przez lata nasłuchałem się i przeczytałem analiz gry Piotra Zielińskiego... Ile to głosów było o najlepszym pokoleniu od lat? Może więcej w tym wszystkim pobożnych życzeń niż realnej oceny możliwości oraz umiejętności? Może za dużo uwagi poświęcaliśmy kolejnym selekcjonerom i temu czy ci dogadają się z Robertem Lewandowskim? Może temu najzdolniejszym od lat pokoleniu brak w kadrze takiej sportowej złości z prawdziwego zdarzenia?

Zejdźmy na ziemię

W czasie mundialu w Katarze pokazaliśmy najbrzydszy i bojaźliwy futbol na kuli ziemskiej. Już pod wodzą Santosa dostaliśmy bolesny łomot od Czechów a zwycięstwo nad Albanią było wymęczone. Jesteśmy słabi w ofensywie, nie stwarzamy nie wiadomo ilu sytuacji podbramkowych a Lewandowski nie jest wieczny i każdy wytrawny obserwator piłki zauważy, że to już nie ten sam zawodnik w reprezentacji co za kadencji właśnie Nawałki. Następców, których nazwiska mogłyby spętać takiej Mołdawii nogi, na razie nie widać. Czesi, a dziś to przecież nie europejski potentat, pokazali jak łatwo i w kilkadziesiąt sekund rozmontować naszą defensywę. Daleka więc droga przed tą kadrą, błagam, nie zawracajmy sobie na razie głowy minimum ćwierćfinałem mistrzostw Europy. Najpierw punkty w Kiszyniowie! Klasę potwierdzi tylko dobra gra i zwycięstwo na boisku, nie pobożne życzenia Mateusza Borka czy innych ekspertów.  

Drużyna musi w sobie mieć ducha walki, odwagę, poświęcenie, bez względu na to, czy poprowadzi ją selekcjoner z kraju czy obcokrajowiec zatrudniony za dużą kasę. Bez względu na to, czy trener w danym meczu postawi na tych czy innych piłkarzy. Bez względu na to czy gra przed 50 tysiącami swoich kibiców na PGE Narodowym czy jedzie w nieznane, na być może mało przyjazny teren. Jeśli ma być silna to poradzi sobie towarzysko z Niemcami ale i wywiezie całą pulę z Kiszyniowa. Amen.

Dla nas nie ma grup śmiechu

Wygłaszanie teorii w stylu Mateusza Borka, że oto teraz to już powinniśmy myśleć przynajmniej o powtórzeniu wyniku Nawałki z 2016 roku, jest stanowczo przedwczesne. Najpierw trzeba sobie poradzić z Mołdawią, Wyspami Owczymi, w rewanżach z Czechami oraz Albanią. Może i na papierze jest to "grupa śmiechu", ale boisko to nie papier. Doszliśmy do takiego stanu rzeczy, że dla nas nie ma śmiesznych i lekkich grup. Przynajmniej ja takich nie widzę. 

Redaktorom z Weszło i Kanału Sportowego polecam więcej spokoju. Ponad rok temu powinni jako pierwsi powstrzymać tyradę Czesława Michniewicza, który kilkadziesiąt minut po wygranym barażu ze Szwecją opowiadał dziwne historie o nieprzychylnych mu dziennikarzach, kto leżał w krzakach a kto chodzi w spoconej koszulce. Nie zrobili tego. Były śmieszki heheszki. Dziś robią burzę w szklance wody wokół słów Santosa o towarzyskim meczu z Niemcami. Liczymy tymczasem na dobry pojedynek z sąsiadem i punkty w Mołdawii. Niech trener martwi się jaki skład wybrać i sposób przygotowań.
PIOTR STAŃCZAK

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...