Polecane

12 października 2026

Gol a'la Maradona i dramat w Chorzowie. Andrzej Strejlau wspomina zmarłego Jacka Ziobera

PIŁKA NOŻNA. We wtorek 6 października nasze futbolowe środowisko obiegła tragiczna wiadomość. Zmarł Jacek Ziober, były reprezentant Polski. Wychowanka ŁKS Łódź wspomina Andrzej Strejlau, były selekcjoner naszej kadry narodowej. W listopadzie Ziober skończyłby 61 lat... 
Andrzej Strejlau (na małym zdjęciu) wspomina byłego podopiecznego z kadry, zmarłego Jacka Ziobera. Zdjęcia: Piotr Stańczak, ŁKS Łódź.  

Jacek Ziober - mecze, kluby, bramki 

Jacek Ziober urodził się 18 listopada 1965 roku, był wychowankiem ŁKS Łódź. Z tego klubu przeszedł do francuskiego HSC Montpellier, następnie hiszpańskiej Osasuny Pampeluna. Po powrocie do kraju występował w Amice Wronki, następnie grał także w amerykańskim klubie Tampa Bay Mutiny. Był napastnikiem lub pomocnikiem. Po zakończeniu kariery prowadził jako trener reprezentację Polski w piłce plażowej oraz kluby Górnik Łęczyca, Laktoza Łyszkowice, KS Orzeł Kazimierz a także Zgodę Chotecz Beach Soccer Team (w siatkówce plażowej). 
 
W pierwszej reprezentacji Polski grał w latach 1988-93, w 46 meczach zdobył osiem bramek. Zanim trafił do seniorskiej drużyny narodowej, z powodzeniem występował w kadrach młodzieżowych. 

Jezierski jak piłkarski ojciec 

- Jako reprezentant kraju przeszedłem praktycznie wszystkie szczeble wiekowe. Na pewno dużym sukcesem było trzecie miejsce w mistrzostwach Europy do lat 18, które odbyły się w 1984 roku w Związku Radzieckim. Naszym trenerem był wówczas Mieczysław Broniszewski. Mieliśmy niezły zespół, między innymi z Mirosławem Dreszerem, Tomkiem Cebulą, Darkiem Wójtowiczem, Mirkiem Jaworskim, Jarkiem Giszką, nieżyjącym już Darkiem Marciniakiem i wieloma innymi - wspominał Jacek Ziober w wywiadzie dla bloga Na biało-czerwonym szlaku, który zamieściłem w 2023 roku (link do rozmowy znajdziecie na końcu tekstu).   
 
Jednym z trenerów, którym zawdzięcza dużo w swojej karierze był łodzianin Leszek Jezierski. - Miał odwagę, aby w pewnym momencie właśnie mnie, 16-letniego młokosa, włączyć do drużyny seniorów ŁKS. W tamtych czasach, w ówczesnej pierwszej lidze nie było to przecież takie nagminne - opowiadał mi były zawodnik reprezentacji Polski. 

Z boiska szkolnego do klubu 

Ziober z sentymentem wspominał również swych pierwszych wychowawców. - Należał do nich Włodzimierz Tylak z ŁKS, który doprowadził nas do mistrzostwa Polski juniorów. On wyciągnął mnie z boiska szkolnego do klubu. Miałem też fajnego wuefistę Leszka Miazka, który w ogóle zaszczepił we mnie miłość do sportu - wspominała legenda klubu z Alei Unii w Łodzi.  
 
W pierwszej reprezentacji Polski Ziober debiutował w 1988 roku, jeszcze za kadencji selekcjonera Wojciecha Łazarka. Nasza drużyna zremisowała na wyjeździe z Irlandią Północną 1:1, łódzki skrzydłowy zebrał dobre recenzje po tym występie. Był natomiast jednym z filarów reprezentacji w czasach, gdy prowadził ją już Andrzej Strejlau. Jedno z najlepszych spotkań w kadrze rozegrał wiosną 1990 roku, kiedy Polska zmierzyła się towarzysko z silną Belgią, szykującą się akurat do mundialu we Włoszech. Ziober popisał się kapitalnym, około 50-metrowym rajdem, który zakończył zdobyciem bramki! 

Gol a'la Maradona! 

- Może teraz zabrzmi to nieskromnie, ale to była bramka a'la Diego Maradona, zresztą, kto chce, może obejrzeć ją w internecie i porównać. Na pewno po tym spotkaniu moje akcje wzrosły i miało ono duży wpływ na finalizację transferu do Francji. Montpellier obserwowało mnie od pewnego czasu, mój transfer do tego klubu poprowadził nieżyjący już menedżer Tadziu Fogiel. Po meczu Belgia - Polska ze strony Francuzów zapadła ostateczna decyzja na "tak". We francuskim klubie trafiłem pod skrzydła Henryka Kasperczaka, jednego z najlepszych trenerów, jakich miałem w życiu - opowiadał Ziober.  
 
Skrót meczu Belgia - Polska w 1990 roku i gol Ziobera możecie obejrzeć tutaj: 
 

Strejlau wspomina Ziobera 

Andrzej Strejlau o śmierci swego dawnego podopiecznego z reprezentacji dowiedział się ode mnie. To osoba Jacka, a nie przegrany przez Polaków mecz z Bośnią i Hercegowiną (0:1) w Lidze Narodów, zdominowała naszą telefoniczną rozmowę. - Był szybki, wszechstronny, miał tak zwaną technikę użytkową, wspaniały piłkarz - eks-selekcjoner wylicza atuty Ziobera. 
 
Strejlau opowiada między innymi o dobrym występie łodzianina w towarzyskim meczu z Francją, który odbył się 15 sierpnia 1990 roku na Park de Princess. Potyczka z ekipą selekcjonera Michela Platiniego zakończyła się bezbramkowym remisem. Ziober był jednym z wyróżniających się polskich piłkarzy. 
 
- Zmierzyliśmy się z drużyną wielu gwiazd (m.in. Erikiem Cantoną, Jeanem Pierrem Papinem, Luisem Fernandezem - przyp. autora), na przeszkodzie stanął nam świetnie dysponowany bramkarz Francji (Bruno Martini - przyp. autora). Toczyliśmy z gospodarzami wyrównaną walkę, nawet żartowaliśmy z Platinimi, że moglibyśmy wypożyczyć sobie pół swoich składów do zespołu przeciwnika. Ponownie zmierzyliśmy się ze sobą rok później w Poznaniu, tam niestety Francja nas wypunktowała, przegraliśmy 1:5, mimo, że mecz zaczął się obiecująco, bo w 17 minucie objęliśmy prowadzenie po golu Jana Urbana, dzisiejszego selekcjonera naszej reprezentacji. Szkoda, że rzutu karnego nie wykorzystał dla nas Ryszard Tarasiewicz - wspomina Andrzej Strejlau. 

Fatalna sytuacja na Śląskim... 

Były opiekun naszej kadry do dziś żałuje, że Ziober nie mógł zagrać w spotkaniu przeciwko Anglii w maju 1993 roku na Stadionie Śląskim w Chorzowie (w eliminacjach do mundialu w USA). Na ostatnim już przedmeczowym treningu piłkarz doznał kontuzji, która wykluczyła go z walki przeciwko Wyspiarzom. 
 
- Już praktycznie schodziliśmy z boiska, Jacek powiedział do mnie - trenerze, jeszcze jeden rzut wolny... I tak doznał urazu, który nie pozwolił mu zagrać w arcyważnym spotkaniu. Zremisowaliśmy 1:1, wyrównał Ian Wright w samej końcówce. Ziober na pewno byłby cennym wzmocnieniem naszej ofensywy. Szkoda, czuję się winny tamtej sytuacji, nie powinienem pozwolić mu wtedy zostać na boisku, lecz nakazać zejście do szatni. Uniknąłby tej kontuzji... To trener ponosi odpowiedzialność za takie zdarzenia - mówi Strejlau.  

Najtrudniejsza walka w życiu 

Po raz ostatni Ziober wystąpił w kadrze jesienią 1993 roku, kiedy reprezentował już barwy hiszpańskiej Osasuny Pampeluna. Po zakończeniu kariery przez jakiś czas występował jeszcze jako ekspert telewizyjny, prowadził reprezentację Polski w piłce nożnej plażowej. Ostatnio borykał się już z dużymi problemami zdrowotnym. Zawsze starał się jednak znajdować czas na rozmowy z dziennikarzami, sam wiele razy rozmawiałem z nim na temat naszej kadry, choćby w czasach, gdy prowadził ją Michał Probierz. 
 
Jak Ziober oceniał swoją grę w reprezentacji i w ogóle polski futbol przełomu lat 80. i 90. XX wieku? Tego dowiecie się z obszernego wywiadu, który przeprowadziłem z nim trzy lata temu. Zainteresowanych odsyłam tutaj: 
 
 Ostatnie pożegnanie Ziobera - jak informuje ŁKS na swoim profilu na Facebooku - odbędzie się w piątek 16 października na cmentarzu Św. Franciszka przy ulicy Rzgowskiej 156/158 w Łodzi. Rozpoczną się one o godzinie 11.00. 
 
POLECAM:  
 
 Michael Owen wspomina mecz z Argentyną na mundialu 1998. Wideo Piotr Stańczak.  

0 komentarze:

Prześlij komentarz