Przejdź do głównej zawartości

Krajobraz po Santosie. Piłkarze do roboty, gracie w reprezentacji a nie w "Love Island"!

PIŁKA NOŻNA. Stało się! Fernando Santos nie jest już selekcjonerem reprezentacji Polski. Ponownie wpadamy w karuzelę poszukiwania i typowania jego następcy. Zmiana trenera nie uzdrowi jednak sytuacji jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jeśli ktoś ma taką nadzieję, ten jest w błędzie.
Reprezentacja Polski powróci na PGE Narodowy w październiku. Pod wodzą jakiego nowego selekcjonera zagra przeciwko Mołdawii? Fot. Piotr Stańczak

Portugalski szkoleniowiec żegna się z Polską, w pokojowej atmosferze, aczkolwiek bez jakiegoś obopólnego żalu. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że praca z naszą kadrą męczyła go już coraz bardziej, kto wie, może on sam liczył na łatwiejsze zadanie. Santosa jednak już nie ma i tak naprawdę to my, polskie piłkarstwo, mamy większy dylemat i problem, niż sędziwy szkoleniowiec, który już niekoniecznie musi szukać następnych wyzwań, szczególnie poza swoją ojczyzną. 

"Selekcjoneromania" po polsku

Trochę mnie irytuje, a nieco też i bawi zawsze okres, kiedy poszukiwani są nowi selekcjonerzy naszej piłkarskiej reprezentacji. Najczęściej dzieje się to po tym kiedy poprzednicy odchodzą w kiepskiej lub przynajmniej nieciekawej atmosferze. Wobec następców mamy więc duże oczekiwania. Jeszcze lepsza jest zabawa w typowanie kandydatów i pewniaków. Różne media ścigają się w umieszczaniu faworytów, kolejne portale i serwisy już "prawie wiedzą", kto obejmie schedę. 
 
Pojawiają się jak grzyby po deszczu nagłówki ze zdjęciami potencjalnych selekcjonerów, karuzela kręci się w najlepsze, ale trzeba cierpliwie czekać na decyzję władz PZPN. Marek Papszun, Michał Probierz, Adam Nawałka, może jeszcze ktoś inny? Trener polski czy zagraniczny? Uwielbiam tę zabawę i oczekiwania. To taka "selekcjoneromania" (moje autorskie określenie, przepraszam, jeśli ktoś połamał sobie teraz język).

Prawdę mówiąc natomiast i całkowicie poważnie to wcale nie uwielbiam. Odnoszę wrażenie, że całe te poszukiwania selekcjonerów przykrywają tak naprawdę główne grzechy naszej reprezentacji. 
Fajnie jest emocjonować się nazwiskami, ale... to tylko igrzyska. Głównie medialne. Ogólnie my w Polsce lubimy tych trenerów rozliczać tu i teraz. Jakbyśmy zapomnieli, że na boisku piłkę kopią jednak... piłkarze. 

Pierwszy, któremu mówimy "won!"

Fakt, selekcjonerzy mają szalenie odpowiedzialną rolę jak dobrać kadrę, taktykę i ogarnąć całe to towarzystwo. Trzeba zaś zdawać sobie sprawę, że w większości przypadków mają do czynienia z ludźmi, którzy już są piłkarsko ukształtowani. On już ich podstaw gry w piłkę nie nauczy, obojętnie, czy będzie pochodził z Częstochowy, Portugalii czy Holandii. Jego zadanie to z tych zawodników utworzyć rozumiejącą się drużynę, choćby ta spotykała się tylko raz czy dwa w miesiącu. Czasu na to zwykle za dużo nie ma, bo presja, bo chęć wyniku, bo to czy tamto. 
 
Duże znaczenie mają oczywiście predyspozycje organizacyjne czy psychologiczne takiego trenera. Musi radzić sobie ze stresem, jednocześnie większość jemu podobnych chętnie zdejmuje presje ze swych podopiecznych i bierze odpowiedzialność za wyniki. Akurat w Polsce to jest niczym siedzenie na bombie zegarowej. 
Po blamażu jednym czy drugim będziemy psioczyli oczywiście na piłkarzy, ale najczęściej główny gniew wylewamy na selekcjonera. Zawodników chętnie za to wychwalamy, kiedy wyniki są znakomite. Trener? Pierwszy do zmiany, do tego, aby pokazać mu won! 

Santos to jednak nie Leo

Niejednokrotnie już w tym miejscu pisałem ostatnio, że naszej reprezentacji brak charakteru i polotu, piłkarze sprawiają wrażenie, jakby wcale nie chcieli zapisywać chlubnych kart w dziejach polskiego futbolu. Jakby zapomnieli, że Mołdawii, Albanii czy nawet Wysp Owczych nie sposób dziś ograć "spacerkiem". Wielu kibiców nabiera się teraz na różne głosy, że oto nawet za czasów Czesława Michniewicza było lepiej, część sięga pamięcią nawet do kadencji Jerzego Brzęczka czy Adama Nawałki. Szukamy pozytywów u poprzedników. Oczywiście, były, ale pamiętajmy, że zdarzały się i przykre wpadki, po których też odsądzaliśmy selekcjonerów od czci i wiary. 
 
Kilkanaście lat temu Leo Beenhakker potrafił dotrzeć do zawodników, do ich psychiki, do tego stopnia, że byli w stanie pokonać Portugalię 2:1 w Chorzowie, w dodatku całkiem zasłużenie, bez jakiegoś przypadku, a potem awansował z nimi do finałów Euro 2008. Po turnieju coś jednak się wypaliło i Holender odszedł, także w mało przyjemniej atmosferze. Jeśli jednak miałbym porównywać jego charyzmę i Santosa, to wszystko przemawia zdecydowanie na korzyść Leo. Cóż, co człowiek i trener to charakter. Jeden mówi pięknie i szybko "kupuje" sobie kibiców i media, drugi waży słowa, ten lubi piłkę ofensywną, inny myśli najpierw o zabezpieczaniu tyłów.

Dość gadania o nieszczęsnej premii!

Bez względu jednak na to, kto zostałby nowym selekcjonerem, nie rozwiąże on wszystkich problemów tej reprezentacji. Z pewnym już niesmakiem słuchałem i czytałem w ostatnich tygodniach i miesiącach tych doniesień o kłótniach w sprawie niedoszłych premii za awans do 1/8 finału mundialu. Temat, choć nic z niego nie wynikło, poróżnił zespół, pewnie miał też i wpływ na rozstanie się z Czesławem Michniewiczem. 
 
Premier podobno obiecał, pieniędzy ostatecznie nie było, między zawodnikami miało dojść do utarczek. Jak było w istocie - diabli wiedzą... Na pewno jednak ten temat, "grzany" cały czas przez niektóre media, nie poprawił atmosfery wokół kadry. Tyle, że ona w największym stopniu zależy od drużyny. Jeśli zespół 20 ludzi jest zgrany, skonsolidowany na wspólnym celu, to nic go nie rozbije. 
 
Dorośli ludzie powinni nauczyć się rozwiązywać problemy w szatni, wewnątrz grupy, nie "biegać" najpierw do mediów czy brylować wpisami na swoich profilach. To co działo się wokół obecnej kadry, było dla mnie konkretną dziecinadą. 
Wywiad Lewandowskiego na temat braku osobowości oraz charakteru kolegów? Zrobił więcej zamieszania niż pożytku, jako kapitan z prawdziwego zdarzenia Robert powinien takie rzeczy "wygarnąć" kolegom w szatni i z drugiej strony wysłuchać, jakie "ale" mają do niego. 
Sam jednak musi odpowiedzieć sobie na pytanie, jakim kapitanem chce być, a może... niekoniecznie musi nim być. Nie każdy świetny piłkarz nadaje się na lidera grupy. Nie każdy specjalista w swoim fachu będzie dobrym kierownikiem, notabene sam kiedyś przekonałem się o tym na swojej, zawodowej, skórze. 

Wyjaśnijcie sobie wszystko. Jak faceci

Ta grupa powinna zamknąć się w swoim gronie, wyjaśnić sobie wszystkie żale i nieporozumienia, selekcjoner - ktokolwiek by nim nie był - może stanąć z boku i... nie przeszkadzać. Kiedy między piłkarzami nie będzie "chemii", nic nie zdziała nawet Guardiola, Klopp czy Martinez. Oczywiście mówię o boiskowej chemii, bo prywatnie niekoniecznie każdy musi za sobą przepadać. Towarzystwo wzajemnej adoracji także niczego nie wywalczy. 
 
Jeśli problem będzie tkwił w starszyźnie, trzeba pożegnać się z nią, podziękować za wszystko co zrobili dla reprezentacji i budować od początku, nie zważając na to, czy urażony rutyniarz napisze potem na Twitterze jakiś kąśliwy komentarz pod adresem selekcjonera.
 
Jeśli więc szukamy kolejnego selekcjonera, to może takiego, który zamknąłby piłkarzy w szatni i oznajmił: 
Nie interesują mnie premie sprzed kilku miesięcy, kto komu co powiedział i tak dalej. Za godzinę mam widzieć na boisku, na treningu 20 zaangażowanych ludźmi, z iskrą w oku, świadomych, że przyjechali na mecz reprezentacji a nie brać udział w programie Love Island. 
"Jeśli nie, do widzenia Panowie, bawcie się beze mnie i szukajcie innego selekcjonera, który będzie miał do tego wszystkiego cierpliwość". 

Stawka to uratowanie twarzy

Santos nie potrafił - a powinien - przeciąć tego, co tych piłkarzy dzieliło. Oni sami woleli puszyć się na siebie i obrażać niż rozwiązać problem w zarodku. 

I tak brnęła ta drużyna w nicość, od 1:3 z Czechami do 0:2 z Albanią. Matematyczne szanse na awans (na pewno na baraże) nadal istnieją, ale zamiast liczyć punkty przed meczem, trzeba wyjść na murawę i ostro zapier... Stawką jest nie tylko kwalifikacja do tego Euro 2024, ale może przede wszystkim uratowanie twarzy. Kiedy kibic zobaczy walczącą drużynę, wybaczy potknięcie. Selekcjoner? On sam meczu nie wygra, choćby rozrysował na tablicy najlepszą taktykę i ustawienie. 
PIOTR STAŃCZAK 

POLECAM: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...