Przejdź do głównej zawartości

Portugalia - Polska 2:2. Szalona końcówka biało-czerwonych i rozpacz Ricardo

PIŁKA NOŻNA. Ten mecz przeszedł do historii, głównie ze względu na swą dramaturgię. Dokładnie 16 lat temu, 8 września 2007 roku Polska zremisowała z Portugalią 2:2 w Lizbonie i przybliżyła się do awansu do finałów Mistrzostw Europy. Wyrównującego gola w samej końcówce zdobył Jacek Krzynówek. 
 
Jacek Krzynówek (z lewej) w meczu weteranów Polska - Portugalia w 2022 roku. Pierwszy z prawej Maniche, przy piłce Dani. Fot. Piotr Stańczak


W pamięci wielu kibiców, wspominających kadencję selekcjonera Leo Beenhakkera, zachował się szczególnie mecz z Portugalią w Chorzowie, 11 października 2006 roku. Wtedy to Polacy wygrali sensacyjnie 2:1 z ówczesnym wicemistrzem Europy i czwartą drużyną świata. Dwa gole dla naszej drużyny zdobył Euzebiusz Smolarek. To wtedy Polacy uwierzyli, że po nieudanym początku eliminacji, jeszcze nic nie jest przegrane i nadal mogą powalczyć o awans do Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. W grupie rywalizowaliśmy jeszcze z Belgią, Serbią, Kazachstanem, Armenią i Azerbejdżanem. 

Portugalia była żądna rewanżu

We wrześniu 2007 roku Polska miała już zupełnie inną pozycję w stawce. Plasowała się na pozycji lidera tabeli, miała 19 punktów, Portugalia piętnaście. Podopieczni Luisa Felipe Scolariego musieli postawić wszystko na jedną kartę i wygrać spotkanie z biało-czerwonymi, aby jeszcze liczyć się w walce o pierwsze miejsce, dające bezpośredni awans. Byli też żądni rewanżu na naszej drużynie za porażkę na Stadionie Śląskim. Szybko jednak przekonali się, że mecz na Estadio da Luz w Lizbonie wcale nie będzie dla nich łatwą przeprawą. 
 
Oczywiście od początku przejęli inicjatywę, najbliżsi zdobycia goli byli: Nuno Gomes (jego strzał obronił Artur Boruc) oraz Cristiano Ronaldo (z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę). Z naszej strony dobrą okazję miał Smolarek, ale przeniósł piłkę minimalnie nad poprzeczką. 

Mariusz Lewandowski "wyręczył" napastników

W 44 minucie portugalscy kibice zamilkli, zaś oszaleli nasi fani w polskim sektorze! Nasz zespół szybko rozegrał piłkę w środku pola, na strzał z około 25 metrów zdecydował się Jakub Błaszczykowski. Bramkarz Ricardo Pereira wybił ją przed siebie, ale był bezradny wobec dobitki Mariusza Lewandowskiego, defensywnego pomocnika, wówczas filaru ukraińskiego Szachtara Donieck. 

- Można powiedzieć, że w tamtej sytuacji wyręczyłem naszych napastników - wspomina tamtą sytuację Mariusz Lewandowski. - Chwilę potem utonąłem w objęciach kolegów. Nasza radość była ogromna. Pamiętam, że "Wasyl" (Marcin Wasilewski - przyp. autora) krzyczał do mnie: teraz to ich wkurzyłeś! Dobrze, że za moment już schodziliśmy do szatni, gdzie mogliśmy uspokoić emocje - tak Lewandowski opowiadał o meczu w Lizbonie w wywiadzie, który po latach przeprowadziłem z nim na portalu echodnia.eu. 

Byliśmy w opałach na "stadionie światła"

Portugalczycy schodzili do szatni przegrywając 0:1 i faktycznie byli nieźle wkurzeni, bo musieli gonić wynik i mecz z Polską, podobnie jak rok wcześniej w Chorzowie, przestawał im się układać... Od początku drugiej części ruszyli z furią na nasz zespół i - niestety - dopięli swego. W 50 minucie wyrównał Maniche. Artur Boruc wprawdzie wybił piłkę spod nóg szarżującego Nuno Gomesa, ale kolega portugalskiego napastnika precyzyjnie wpakował ją do polskiej bramki. 
 
Uskrzydleni golem gospodarze nacierali dalej. Maniche był tym zawodnikiem rywali, który tamtego wrześniowego wieczoru napsuł nam sporo krwi... Polacy starali się odgryzać, najlepszą okazję miał Jacek Krzynówek, ale Ricardo stanął na wysokości zadania, broniąc uderzenie lewonożnego pomocnika naszej reprezentacji. 

W 73 minucie dał - niestety - o sobie znać portugalski gwiazdor Cristiano Ronaldo, który wykorzystał dośrodkowanie Quaresmy i w trudnej sytuacji, naciskany przez Błaszczykowskiego, zdołał jednak oddać precyzyjny z około dwunastu metrów. Posłał piłkę w lewy róg bramki Boruca. Portugalscy fani oszaleli, nasz zespół znalazł się w opałach. Od czego jednak nasza reprezentacja miała kapitana Krzynówka! 

Jacek Krzynówek - "pozytywny wariat"

Nadeszła 87 minuta. Znajdujący się na prawej stronie boiska polski pomocnik zbiegł bardziej do środka i zdecydował się na strzał z około 30 metrów. Wprawdzie uderzenie było mocne, w dodatku Jacek oddał je ze swojej "potężnej" lewej nogi, ale wydawało się, że Ricardo jedna wyjdzie z sytuacji obronną ręką. Futbolówka zmierzała w lewy róg jego bramki, najpierw skozłowała, potem odbiła się od słupka i następnie od pleców portugalskiego golkipera, po czym wpadła do siatki! 
Gospodarze nie dowierzali w to co się stało, trener Scolari stał przy linii bocznej jak wryty, a Ricardo przeklinał chyba w tamtym momencie wszystko, co związane z polskim piłkarstwem. 
Polacy już nie pozwolili sobie wydrzeć tego remisu. Kolejnego "zwycięskiego" remisu w historii naszej reprezentacji. Co o decydującej sytuacji mówił sam kapitan biało-czerwonych? 

- Akcja zaczęła się daleko od bramki Portugalczyków, pewnie wielu zawodników w takiej sytuacji nie ryzykowałoby strzału na bramkę, lecz próbowało znaleźć lepiej ustawionego kolegę. Ja zrobiłem inaczej, podjąłem to ryzyko i opłaciło się. Jeśli nie oddałbym strzału, bramkarz nie miałby możliwości popełnienia błędu - wspominał Jacek Krzynówek w wywiadzie do mojej książki "Na biało-czerwonym szlaku". 
 
POLECAM: 
- Być może na 50 takich strzałów żaden nie zakończyłby się golem, a tu akurat piłka znalazła się w bramce. Szczęście też w sporcie jest potrzebne. Na boisku trzeba też być takim wariatem w dobrym tego słowa znaczeniu, nie bać się ryzyka - przyznał były pomocnik, który w pierwszej reprezentacji Polski na dobre rozwinął się kilka lat wcześniej, pod skrzydłami selekcjonera Jerzego Engela. 

Leo i spółka mieli sposób na Portugalię

O meczu z Portugalią mówi jeszcze Mariusz Lewandowski. 
- To była konstelacja gwiazd z Deco, Cristiano Ronaldo, Nuno Gomesem i wieloma innymi świetnymi piłkarzami na czele. Praktycznie każdy w wyjściowej jedenastce był piłkarską indywidualnością. Trzeba jednak zaznaczyć, że my już wiedzieliśmy, jak znaleźć na nich sposób. Rok wcześniej, w październiku 2006 roku wygraliśmy z nimi w pamiętnym meczu w Chorzowie 2:1 - opowiada wychowanek Zagłębia Lubin. 
Remis w Portugalii jeszcze nie decydował o awansie Polski do Euro 2008, ale znacznie ją do tego celu przybliżył. Podopieczni Beenhakkera wywalczyli go dwa miesiące później, wygrywając w Chorzowie z Belgią 2:0. Po raz pierwszy w historii Polska awansowała do finałów Mistrzostw Europy. Podczas samego turnieju nie wyszli z grupy, ale... to już temat na inną opowieść. 
 
POLECAM: 

Protokół meczowy z 8 września 2007 roku, Estadio dla Luz w Lizbonie

PORTUGALIA - POLSKA 2:2 (0:1)
Bramki: 0:1 Mariusz Lewandowski 44 min., 1:1 Maniche 50, 2:1 Cristiano Ronaldo 73, 2:2 Jacek Krzynówek 87.
PORTUGALIA: Ricardo - Bosingwa, Meira, Alves, Caneira (12. Monteiro) - Maniche, Petit, Deco - Sabrosa (81. Moutinho), Gomes (69. Quaresma), Ronaldo. Trener Luis Felipe Scolari.
POLSKA: Boruc - Wasilewski, Jop, Mi. Żewłakow, Bronowicki (55. Golański) - Błaszczykowski, Dudka, Lewandowski, Krzynówek - Smolarek (73. Łobodziński), Żurawski (56. Matusiak). Trener Leo Beenhakker.
Sędzia główny: Roberto Rosetti (Włochy). Widzów: 62 tysiące.
 
PIOTR STAŃCZAK 
 

Skrót meczu Portugalia - Polska (2:2) na Estadio dla Luz w Lizbonie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...