Polecane

11 stycznia 2026

Moje Alpe Cermis... Biegam na nartach już 35 lat, chciałem być jak Ulvang! (WIDEO)

SPORTY ZIMOWE. Biegi narciarskie to moja pasja, choć traktuję ją wyłącznie rekreacyjnie. Chciałbym opowiedzieć Wam, jak i kiedy ona się narodziła w młodym chłopaku, któremu bliżej było do leśnych wypraw niż wyczynowego sportu. 
Moje Alpe Cermis... Zobaczcie film z Puszczy Świętokrzyskiej. Wideo Piotr Stańczak. 

Na początku zaliczałem "gleby" 

Wszystko zaczęło się na przełomie 1990 i 1991 roku. Mój ojciec wrócił z zagranicznego kontraktu i przywiózł mi między innymi narty biegówki (dostałem też łyżwy hokejowe!). Zacząłem trenować gdzieś na zaśnieżonych łąkach, w lasach. W rodzinnych stronach miałem swoje ulubione miejsca. Można powiedzieć, że z dala od cywilizacji, blisko Puszczy Świętokrzyskiej, obok dawnych terenów PGR-owskich. 
 
Odpychałem się kijkami, narty ruszyły z miejsca i... "zaliczałem glebę", jedna za drugą. Czasem takie zderzenie było naprawdę bolesne, jeśli upadłem tyłkiem lub plecami na zmarznięte, ukryte pod śniegiem... kretowisko. Innym razem narty plątały się gdzieś w gęstej trawie. Upadałem i wstawałem. Miałem 11 lat i za punkt honoru postawiłem sobie, aby nauczyć się biegać na nartach. 

Moi idole z lat 90.   

Rok później radziłem sobie lepiej. Do dalszej nauki zmotywowały mnie Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Albertville w 1992 roku. Podziwiałem Norwegów - Vegarda Ulvanga, Bjoerna Daehlie, pochodzącego z Kazachstanu Vładimira Smirnova czy też Szweda Torngnego Morgrena. Z Polaków najbardziej w tamtym okresie ceniłem zakopiańczyka Stanisława Ustupskiego, który specjalizował się głównie w kombinacji norweskiej (konkurencja narciarstwa klasycznego, łącząca skoki oraz biegi). Justyna Kowalczyk, młodsza ode mnie o trzy lata, chyba wtedy nawet jeszcze nie marzyła o wielkiej karierze... 

Jestem samoukiem 

Biegam dalej, kiedy tylko zima dopisuje (niestety, obecnie różnie z tym bywa), biegam w świętokrzyskich lasach, głównie sam. Mierzę się nie z żadnymi rywalami, ale z kolejnymi kilometrami, własnymi słabościami, sprawdzam wydolność organizmu. Cóż, każdy ma w życiu swoje Alpe Cermis. Biegam techniką klasyczną, tam, gdzie jest to możliwe również stylem łyżwowym. Nie ukrywam, czasem jeszcze zaliczę przewrotkę, niekiedy bolesną... 
 
W materiale wideo powyżej podkreślam, że jestem samoukiem. Nikt nie uczył mnie nigdy techniki biegania na nartach, nie przygotowywał do tego motorycznie i fizycznie. Potrafię tyle, co w młodości i trochę później podpatrzyłem, oglądając w telewizji transmisję z biegów narciarskich lub biathlonu. 
 
Stare biegówki zniszczyły się w 1998 roku, kolejne kupiłem dwadzieścia lat temu i służą mi do dziś! Moja pasja trwa już 35 lat, dopóki sił wystarczy, będę zakładał ulubione biegówki. Kto wie, może kogoś z Was spotkam kiedyś na swojej, zimowej trasie. Na razie polecam materiał wideo! 
 
POLECAM: 

0 komentarze:

Prześlij komentarz