Moje Alpe Cermis... Biegam na nartach już 35 lat, chciałem być jak Ulvang! (WIDEO)

SPORTY ZIMOWE. Biegi narciarskie to moja pasja, choć traktuję ją wyłącznie rekreacyjnie. Chciałbym opowiedzieć Wam, jak i kiedy ona się narodziła w młodym chłopaku, któremu bliżej było do leśnych wypraw niż wyczynowego sportu. 
Moje Alpe Cermis... Zobaczcie film z Puszczy Świętokrzyskiej. Wideo Piotr Stańczak. 

Na początku zaliczałem "gleby" 

Wszystko zaczęło się na przełomie 1990 i 1991 roku. Mój ojciec wrócił z zagranicznego kontraktu i przywiózł mi między innymi narty biegówki (dostałem też łyżwy hokejowe!). Zacząłem trenować gdzieś na zaśnieżonych łąkach, w lasach. W rodzinnych stronach miałem swoje ulubione miejsca. Można powiedzieć, że z dala od cywilizacji, blisko Puszczy Świętokrzyskiej, obok dawnych terenów PGR-owskich. 
 
Odpychałem się kijkami, narty ruszyły z miejsca i... "zaliczałem glebę", jedna za drugą. Czasem takie zderzenie było naprawdę bolesne, jeśli upadłem tyłkiem lub plecami na zmarznięte, ukryte pod śniegiem... kretowisko. Innym razem narty plątały się gdzieś w gęstej trawie. Upadałem i wstawałem. Miałem 11 lat i za punkt honoru postawiłem sobie, aby nauczyć się biegać na nartach. 

Moi idole z lat 90.   

Rok później radziłem sobie lepiej. Do dalszej nauki zmotywowały mnie Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Albertville w 1992 roku. Podziwiałem Norwegów - Vegarda Ulvanga, Bjoerna Daehlie, pochodzącego z Kazachstanu Vładimira Smirnova czy też Szweda Torngnego Morgrena. Z Polaków najbardziej w tamtym okresie ceniłem zakopiańczyka Stanisława Ustupskiego, który specjalizował się głównie w kombinacji norweskiej (konkurencja narciarstwa klasycznego, łącząca skoki oraz biegi). Justyna Kowalczyk, młodsza ode mnie o trzy lata, chyba wtedy nawet jeszcze nie marzyła o wielkiej karierze... 

Jestem samoukiem 

Biegam dalej, kiedy tylko zima dopisuje (niestety, obecnie różnie z tym bywa), biegam w świętokrzyskich lasach, głównie sam. Mierzę się nie z żadnymi rywalami, ale z kolejnymi kilometrami, własnymi słabościami, sprawdzam wydolność organizmu. Cóż, każdy ma w życiu swoje Alpe Cermis. Biegam techniką klasyczną, tam, gdzie jest to możliwe również stylem łyżwowym. Nie ukrywam, czasem jeszcze zaliczę przewrotkę, niekiedy bolesną... 
 
W materiale wideo powyżej podkreślam, że jestem samoukiem. Nikt nie uczył mnie nigdy techniki biegania na nartach, nie przygotowywał do tego motorycznie i fizycznie. Potrafię tyle, co w młodości i trochę później podpatrzyłem, oglądając w telewizji transmisję z biegów narciarskich lub biathlonu. 
 
Stare biegówki zniszczyły się w 1998 roku, kolejne kupiłem dwadzieścia lat temu i służą mi do dziś! Moja pasja trwa już 35 lat, dopóki sił wystarczy, będę zakładał ulubione biegówki. Kto wie, może kogoś z Was spotkam kiedyś na swojej, zimowej trasie. Na razie polecam materiał wideo! 
 
POLECAM: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Włodzimierz Lubański o swej kontuzji i Royu McFarlandzie: nie zaatakował mnie złośliwie

Francja - Polska 1:1. W Parku Książąt prawie doszło do cudu. Byliśmy o krok od pokonania przyszłego mistrza świata!