Przejdź do głównej zawartości

Czechy - Polska 3:1. Beznadzieja i stare demony! Z Albanią zagramy o coś więcej niż trzy punkty

PIŁKA NOŻNA. Smutne widowisko zafundowała nam reprezentacja Polski na rozpoczęcie eliminacji do Mistrzostw Europy 2024. Nie wiem, z jakim nastawieniem wyszła na boisko przeciwko Czechom. ale cokolwiek w szatni nakreślił nowy selekcjoner, tę taktykę diabli wzięli już po pierwszych 2-3 minutach. Cierpimy, tkwimy w beznadziei i nie wiadomo, gdzie tu szukać ratunku! 
Polscy kibice w czasie meczu Czechy - Polska w Pradze. Oni mocno wspierali naszych piłkarzy. Fot. Archiwum prywatne Bogusława Cioka
 
 
Ciężko doprawdy opisywać takie spotkania, jeśli już po 140 sekundach gry mamy 0:2 "w plecy". Polacy sprawiali wrażenie, jakby dopiero co wrócili z wycieczki na praskie Hradczany i rozleniwieni najchętniej położyliby się w hotelowych łóżkach, aby jeszcze dokończyć popołudniową drzemkę. Czesi - nie ukrywajmy - już nie posiadają w składzie gwiazd pokroju Karela Poborskyego, Pavla Nedveda, Radka Bejbla, Jana Kolera czy Tomasa Rosickyego, ale są zespołem ambitnym, walecznym, zdeterminowanym i gapiostwo "biało-czerwonych" skwapliwie wykorzystali. Doprawdy, lepiej ten mecz nie mógł się dla nich ułożyć. Od trzeciej minuty naszym południowym sąsiadom pozostało tylko wcielić się w rolę boksera, który punktuje bezlitośnie zagubionego w ringu uczniaka. 

Czeskie ataki siały popłoch

Jakże do rzeczywistości miały się głosy wszystkich tych, którzy uważali przed meczem, że "na papierze" to Polska ma potencjalnie lepszy skład. Tenże papier - jak mówi znane przysłowie - przyjmie wszystko. 
Na boisku trzeba biegać, walczyć, wyprzedzać rywala, nie bać się pojedynków "jeden na jeden", być skupionym w defensywie, podwajać krycie, asekurować się wzajemnie. Wielkiej filozofii tu nie ma. Czesi, ilekroć szybko zapędzali się pod polską bramkę, to siali popłoch w naszych szeregach. Pozbawieni wielkich gwiazd, ale z grupą ambitnych chłopaków, którzy bardzo chcieli wygrać. 
Trener Verner Lička, dziś szkolący trenerów w czeskiej federacji, w przeszłości pracujący w kilku polskich klubach, w przedmeczowej rozmowie jaką z nim przeprowadziłem, zaznaczał, że w reprezentacji pojawia się coraz więcej nowych twarzy, że kadra liczy na nowe otwarcie po nieudanym dla siebie 2022 roku. O takich zawodnikach jak Jurasek czy Čvančara pewnie jeszcze w przyszłości usłyszymy. Polacy - niestety - ułatwili im zadanie swoim gapiostwem, prostymi błędami, brakiem agresji. Trudno nie punktować rywala, jeśli ten jeszcze nie wybudził się ze snu. Te nieszczęsne trzy pierwsze minuty ustawiły cały mecz. Po godzinie gry Czesi podwyższyli wynik na 3:0 i wszystko było właściwie pozamiatane. W końcówce rozluźnili swoje szyki, dzięki czemu Polska strzeliła bramkę na otarcie łez. Nie doszukiwałbym się w tym wielkiego optymizmu, bo uśpieni pewnym prowadzeniem przeciwnicy już nie wykazywali takiej determinacji jak na początku. 

Od barażu ze Szwecją jest tylko gorzej...

Oczywiście po niektórych zmianach w drugiej połowie gra naszego zespołu wyglądała "nieco" lepiej, według mnie Nicola Zalewski, Damian Szymański czy Karol Świderski pokazali selekcjonerowi, że w poniedziałek powinien uwzględnić ich w wyjściowym składzie przeciwko Albanii. 
Zmiany w pierwszej "jedenastce" na pewno będą potrzebne, bo Fernando Santos jest zbyt doświadczonym trenerem, aby nie zareagować po takiej klapie jak ta w Pradze. Nie będzie to tylko kwestia samej taktyki, modyfikacji ustawienia, poprawienia niektórych elementów gry. Być może jeszcze bardziej istotne stanie się dotarcie do psychiki zespołu, który tkwi w jakiejś niemocy od roku. 
Tak, od roku. Pod koniec marca 2022 pokonaliśmy w barażu o mundial Szwecję 2:0 i potem było już tylko gorzej. Jak zakończyła się kadencja Czesława Michniewicza na stanowisku selekcjonera - pamiętamy... 
 
W przeciwieństwie do wielu kolegów dziennikarzy nie "grzeję się" jakoś szczególnie tymi niedoszłymi premiami, jakie rząd miał przekazać piłkarzom za wyjście z grupy w Katarze. Nie wiem czy ta beznadzieja i niemoc prezentowana na boisku ma związek akurat z tą sprawą. Pewne jest, że zespół musi się pozbierać. 
 
W poniedziałek na PGE Narodowym gramy z Albanią i zwycięstwo matematycznie da nam nie więcej niż trzy punkty, ale tak naprawdę Polacy powalczą o coś więcej - o zachowanie twarzy, odzyskanie honoru, zaufania sporej grupy kibiców, pokazanie sobie wzajemnie, że potrafimy. Mamy niewygodnego rywala, ale tak naprawdę podobnej reakcji powinniśmy oczekiwać niezależnie od przeciwnika. Czy byłaby to Anglia, czy San Marino - dobrą, odważną i skuteczną grą trzeba wypędzić stare demony. 

Protokół meczowy - 24 marca 2023 roku, Praga
CZECHY - POLSKA 3:1 (2:0) 
Bramki: 1:0 Ladislav Krejci 1 min., 2:0 Tomas Cvancara 3, 3:0 Jan Kuchta 64, 3:1 Damian Szymański 87.
CZECHY: Pavlenka – Holes, Brabec, Krejci – Vladimir Coufal (71. David Doudera), Kral, Soucek, D. Jurasek (89. Zeleny) – Cvancara (65. Chytil), Hlożek (89. Vaclav Cerny), Kuchta (71. Barak). Trener Jaroslav Šilhavý
POLSKA: Szczęsny – Cash (9. Gumny), Bednarek, Kiwior, Karbownik (46. Skóraś) – Frankowski, Bielik (46. Świderski), Zieliński, Linetty (77. D. Szymański), S. Szymański (65. Zalewski) – Lewandowski. Trener Fernando Santos. 
Żółte kartki: Soucek, Brabec.
Sędzia główny: Tasos Sidiropoulos (Grecja). Widzów: 19 tysięcy.
 
PIOTR STAŃCZAK 

 
POLECAM: 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dawne gwiazdy futbolu uświetnią 100-lecie Klubu Sportowego Warka. Będzie wielka feta

PIŁKA NOŻNA. Klub Sportowy Warka obchodzi 100-lecie istnienia. Wielka impreza jubileuszowa odbędzie się w sobotę 24 czerwca. Wśród uczestników jest Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. Jej mecz z oldbojami Warki komentować będzie Dariusz Szpakowski. 

Dawne piłkarskie gwiazdy zagrają dla chorego Tymusia w Grodzisku Mazowieckim

PIŁKA NOŻNA. Trwa już odliczanie do charytatywnego turnieju na rzecz chorego Tymusia, który odbędzie się 27 stycznia 2024 roku w Grodzisku Mazowieckim koło Warszawy. Wystąpi między innymi Reprezentacja Gwiazd Piłkarzy Polskich. 

Polska - San Marino 1:0. Zamiast pogromu był wstyd! Bacciocchi: to my po meczu dawaliśmy autografy

PIŁKA NOŻNA. 28 kwietnia minie dokładnie 30 lat od sławetnego meczu Polska - San Marino w eliminacjach do Mistrzostw Świata w USA. Tamto spotkanie, które biało-czerwoni wygrali 1:0 pokazało, że żadnego przeciwnika nie wolno lekceważyć przed pierwszym gwizdkiem. Choć brzmi banalnie, to nasi piłkarze boleśnie o tym się przekonali...